Sojusz rozumu i wiary

Ziarno prawdy to historia przewrotna. Chciałoby się w pierwszym momencie doszukiwać w zmyślonej opowieści czegoś, co jednak ma wartość faktu. Tymczasem ziarno prawdy w filmie kiełkuje na podłożu mitów, to nieprawda stwarza prawdę, kiedy ludzie zaczynają w nią wierzyć. W ten oto sposób zaciera się granica między fikcją a prawdą. Jedno ma bowiem wpływ na drugie. Ten przedstawiony w filmie relatywizm poznawczy jest ciekawy, gdyż chodzi o śledztwo, w którym trzeba umieć oddzielać fałszywe tropy od prawdziwych, kiedy stawką jest sprawiedliwość i ludzkie życie. Film kwalifikuje się jako dramat i thriller, gdyż główny wątek dotyczy nakręcającej się spirali przemocy, ale reżyser sięgnął po specyficzne poczucie humoru, co momentami pozwala myśleć, że mamy również do czynienia z komedią. Zabieg taki zresztą wydaje się być celowy, gdyż odrobinę osładza gorzkie do przełknięcia prawdy.

Film Lankosza jest ważny z kilku powodów. Rozprawia się z przywarami narodowymi Polaków, ale można go odczytać również jako zwiastun przełomu w polskiej mentalności, co być może nie jest jedynie myśleniem życzeniowym, lecz zwykłym społecznym postępem. Taki pozytywistyczny wniosek wcale nie jest przypadkowy, gdyż reżyser bazuje na dwubiegunowości racjonalnego i mistycznego (romantycznego) myślenia mocno zakorzenionego w polskiej mentalności. Elementy romantyzmu znajdują się w scenie, w której kruk doprowadza do kolejnego zabitego oraz w scenie na cmentarzu. Film jednak nie wpisuje się w klasyczne ujęcie tego starego sporu. Prokurator Szacki jest reprezentantem myślenia racjonalnego: leży mu na sercu jedynie dojście do prawdy i postawienie winnego przed sądem. Ale chociaż do mitów podchodzi sceptycznie, to nie waha się z nich korzystać i ich słuchać. Szacki zatem woli mędrca szkiełko i oko, ale nie odrzuca czucia i wiary, które to ostatecznie prowadzają go do rozwiązania zagadki.

Na drodze do prawdy stanęła Szackiemu początkowo historia, a dokładniej mówiąc stosunek Polaków do Żydów oraz mityczne myślenie na ich temat. Sprawca morderstw zadał sobie duży trud, aby skierować śledztwo na mieszkańca pochodzenia żydowskiego. Nie zrobił tego z nienawiści do Żydów, lecz ze zwykłego pragmatyzmu. Chciał bowiem uchylić się od poniesienia kary i wykorzystał do tego jedną z zasłyszanych historii miasta. Wszyscy zaangażowani w śledztwo zresztą początkowo uwierzyli w tę spreparowaną wersję wydarzeń. Wątek ten odsyła nas do obiegowego stosunku opinii publicznej do osób pochodzenia żydowskiego. Zawiera się w nim brak zaufania, powściągliwość, zarzut winy i ostracyzm. Tę retoryczną figurę przełamuje postać rabina. Jest to młody charyzmatyczny człowiek spoglądający na polską mentalność z dystansem, ale wydający się czekać na nową jakość w stosunkach polsko-żydowskich. Szacki ostatecznie odsuwa od siebie narodowe przywary i dopuszcza do siebie prawdę. Morderstwo było zwykłym aktem nienawiści do drugiego człowieka, zaplanowanym i pielęgnowanym rozlaniem się wewnętrznej żółci. Na podstawie wydarzeń z filmu można dojść do przekonania, że przemoc bierze się z niemocy, z braku poczucia sprawczości i wpływu na rzeczywistość. Główny bohater tak długo żył w fikcyjnym związku, aż dopuścił się zbrodni, zamiast spróbować zmierzyć się z problemem. Ucieczka od samego siebie doprowadziła go tego, że jedyne wyjście, jakie widział, to dać upust własnej frustracji. Tylko w ten sposób był w stanie poczuć satysfakcję – planując morderstwo własnej żony.

Dorota Barcik