Wykroczyć poza werbalny onanizm

Abe Lucas, to człowiek pozbawiony złudzeń. Nie lubi uczyć, ani pracować naukowo. Nie wierzy w to, że można coś zmienić w świecie pozbawionym sensu. Mimo całego zgorzknienia i apatii udaje mu się przekonać do siebie studentów. W czasie zajęć zdarza się mu się też powiedzieć coś porywającego. Na pytanie jednego ze studentów: dlaczego filozofia kontynentalna? Abe odpowiada: bo porusza ciekawe tematy i jest bliżej ludzkiego życia. W filozofii analitycznej prowadzi się błyskotliwe analizy problemów dalekich od ludzkich dylematów i rozterek. A jednak, chwalona przez Abe’a filozofia kontynentalna nie ułatwia mu znalezienia chęci życia utraconej na skutek różnych osobistych tragedii. Brak mu twórczej weny i apetytu na seks. Z sarkazmem mówi o książce, której nie może skończyć: po co komu kolejna książka o Heideggerze i faszyzmie. Za to namiętnie popija whisky.
Dwie kobiety – młoda studentka filozofii Jill i nauczycielka chemii Rita – wierzą w to, że ożywią pogrążonego w niemocy Abe’a, że zainspirują go i przywrócą mu radość życia. Mylą się jednak. Tym, co wyciąga bohatera Nieracjonalnego mężczyzny z egzystencjalnej pustki jest morderstwo. Tak, Abe planuje zabić sędziego, o którym usłyszał przypadkowo, że to kanalia. Usunięcie go spośród żywych ocali, według Abe’a, wiele osób przed cierpieniem z powodu niesprawiedliwych wyroków. Już sama myśl o zbrodni i przygotowania do niej działają pobudzająco. Wykonanie ostatniego etapu planu – podanie trucizny – kosztuje Abe’a bardzo wiele, choć znacznie mniej, niż zabicie starej lichwiarki przez bohatera Zbrodni i kary. Po zabójstwie bohater Nieracjonalnego mężczyzny odżywa, inaczej niż Rodion Raskolnikow, który traci zdrowie. Abe czerpie siłę ze świadomości, że zdobył się na taki czyn, a dzięki temu wpłynął realnie na bieg wydarzeń, coś zdziałał. Gdyby napisał złośliwy pamflet na wymiar sprawiedliwości, nic by się nie zmieniło. Zabijając sędziego-kanalię usunął chory element z systemu. To coś konkretnego, coś namacalnego. Nie tylko słowa, którymi bawią się filozofowie uprawiający werbalny onanizm. Życie Abe’a odzyskuje blask, jego zmysły się wyostrzają, znów czuje i oddycha. Delektuje się jedzeniem i seksem. Nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie zawraca sobie głowy roztrząsaniem tego, co zrobił. Odzyskany sens życia i jego smak stanowią wystarczające usprawiedliwienie. Tracą ważność wcześniejsze zapatrywania, którymi Abe dzielił się ze studentami. Cios przychodzi z najmniej oczekiwanej strony, zakochanej w nim studentki. Kiedy Jill odkrywa, że to Abe jest sprawcą zabójstwa sędziego, odzywają się w niej źródłowe i pierwotne instynkty, uważa, że zło, którym jest ta zbrodnia można naprawić jedynie przez poniesienie kary. Okazuje się, że jej fascynacja profesorem filozofii była całkowitym nieporozumieniem i pomyłką. Kiedy Jill grozi, że wyjawi wszystko policji, Abe postanawia ją zabić. Nie może przecież pójść do więzienia, teraz, gdy czuje, że oddycha pełną piersią. Jedna zbrodnia pociąga za sobą kolejną. Zgodnie ze znaną prawdą: kiedy zrobi się coś raz, to zrobi się to i po raz kolejny. I tu pojawia się wątek, który stanowi jeden z częstszych motywów filmów Allena: przewrotność losu i gra przypadków. Banalna latarka – fant wybrany przez Jill jako nagroda, którą zdobył dla niej Abe’e w wesołym miasteczku, ratuje jej życia a jednocześnie doprowadza do śmierci Abe’a. (Jak? O tym można się przekonać się oglądając film). Dla Jill wszystko, co się stało było prawdziwą lekcją, taką, której nie można nauczyć się z książek. Wraca ze stanu pustych fascynacji do rzeczywistości, wprawdzie nie ekscytującej, ale bezpiecznej i jasnej.

Iwona Alechnowicz-Skrzypek