Z nowym rokiem (akademickim) nowym krokiem

M20161004_111137yli się ten, kto sądzi, że uroczystość inauguracji roku akademickiego z definicji nie może być ciekawa. Co prawda, w jej trakcie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, ale nie jest wcale nudno. W tym roku w wygłaszanych mowach i przemówieniach dominował jeden wątek: plany uruchomienia kierunku lekarskiego.
Przy okazji przekazania insygniów władzy rektorskiej, profesor Stanisław S. Nicieja dokonał interesującej retrospektywy. Mówił o trudnych początkach Uniwersytetu, o projektach i wizjach, które często spotykały się z oporem środowiska, a przecież ostatecznie zawsze się pomyślnie urzeczywistniały. Tak było z remontem gmachu głównego przejętego po dawnym szpitalu klasztornym, tak było z pomnikami wznoszonymi na wzgórzu uniwersyteckim, budową kolejnych budynków dla uniwersyteckich wydziałów. Były rektor mówił także o tym, by dbać o historię Uniwersytetu, by pozostał ślad po ludziach, którzy przyczyniają się do jego świetności.
Obejmujący władzę rektorską profesor Marek Masnyk przywołał w swoim wystąpieniu dwa modele uniwersytetu, Humboldtowski – uniwersytet rozumiany jako miejsce badań i wspólnota dochodzenia do prawdy uczonych i studentów i neoliberalny – uniwersytet jako fabryka wiedzy zarządzana jak przedsiębiorstwo. Zdaniem nowego rektora potrzebna jest zdrowa równowaga między tymi skrajnymi modelami. Uniwersytet nie jest przedsięwzięciem krótkoterminowym, lecz jest przedsięwzięciem na lata. Budowanie go jest trudem wielu pokoleń, na co wskazywał przed wojną przywołany przez profesora Masnyka Kazimierz Twardowski. Nie był to jedyny filozof, o którym wspomniano podczas tego i innych wystąpień. Najczęściej odwoływano się do Platona. Na słynnego ateńczyka powoływał się w wykładzie inauguracyjnym profesor Marek Szczepański. Mówiąc o małych ojczyznach zwrócił uwagę na to, że najbardziej sprawnie funkcjonuje wspólnota mieszkańców licząca około 5 tysięcy osób. Wiedział o tym Platon, bo taką liczbę mieszkańców przewidywał w swoim modelowym państwie.
Czy Uniwersytet Opolski jest małą ojczyzną? A może Opole mogłoby być kiedyś polskim Heidelbergiem, o czym marzy profesor Nicieja? Dlaczego nie?

Iwona Alechnowicz-Skrzypek