Modelki-zakonnice

Środki sceniczne są zupełnie czymś innym, niż wypowiedzi słowne, które ma do dyspozycji filozof czy teoretyk kultury. Na scenie przemawia obraz, ruch, muzyka a nie argumentacja. Jak powiodło się przedsięwzięcie powiedzenia czegoś ważnego o naszej rzeczywistości takimi środkami?

Zarówno całość spektaklu jak i jego poszczególne elementy zostały skomponowane na kształt marzenia sennego. Sens całości nie został wyrażony wprost, trzeba go było odszyfrować. Prawdopodobnie każdy widz zrobił to na swój sposób. Nie miał do dyspozycji, jak w klasycznej sztuce teatralnej, kwestii wypowiadanych przez bohaterów w określonym porządku, z którego jasno go można było wyczytać. Co więcej, bohaterowie spektaklu pozostali anonimowi, nie mieli imion. Bardziej niż treść czy przekaz, w Mitologiach liczył się rezultat czysto estetyczny: barwa, rytm, melodia całości. W spektaklu wszystko jak we śnie przenikało się nawzajem, przechodząc swobodnie z jednej formy w drugą. Pomieszanie stylów, gatunków, konwencji. Trumna otoczona sztucznymi kwiatami stanowiącymi jednocześnie ozdobę wybiegu dla modelek. Co to za trumna, co to za wybieg? Odpowiedzi udzielają dwaj mężczyźni krążący wokół przestrzeni scenicznej, przyglądający się temu, co się na niej dzieje i komentujący to. Jeden z nich mówi o wielkim spektaklu medialnym, jakim był pogrzebie papieża Jana Pawła II. Wywołał on niespotykane poczucie wspólnoty, które jednak trwało krótko. Czy wspólnota jest w naszym świecie możliwa, gdy cała rzeczywistość jest zapośredniczona przez media? Od komentatorów scenicznych dowiadujemy się o zakonnicach, przestrzegających surowej reguły milczenia, które dostały pozwolenie na oglądanie transmisji telewizyjnej tego pogrzebu. Milczące zakonnice w dalekim afrykańskim kraju a tu na scenie modelki, podporządkowujące surowej zakonnej klauzuli swoje ciało, które ma być wieszakiem na ubrania. Modelki nie milczą, wręcz przeciwnie. Opowiadają o swoich przeżyciach związanych z pogrzebem papieża. O tym, co robiły, gdy dowiedziały się o śmieci Jana Pawła II. Nie są to relacje, a raczej narracje reprezentujące pewne spotykane w świecie typy. Słyszymy znajome frazy brzmiące jak utwory  muzyczne: ton głosu, powtarzane słowa, formuły, slogany, hasła. W chaosie, jakim są monologi poszczególnych modelek przebija niekiedy coś bardziej określonego, choć poza nastrojem, emocją nie ma żadnej wyraźnej treści. Słuchamy i czujemy się zagubieni w rozbłyskujących i niknących sensach.

Co w końcu można z nich poskładać? Modelki-zakonnice są częścią wielkiej kreacji idealnej rzeczywistości powoływanej do życia przez wysiłek wielu ludzi, którzy pracują nad tym, by na zdjęciach trafiających na okładki magazynów czy reklam telewizyjnych wszystko było idealne. Podobnie jest z każdą inną współczesną kreacją: nie ma nic trudnego w sprawieniu, by w czasie pogrzebu papieża doprowadzić do symbolicznego zamknięcia się biblii. Nie chodzi zresztą tylko o pogrzeb Jana Pawła II, ale o szereg innych pogrzebów medialnych, w czasie których można podziwiać stroje i gesty uczestników widowiska posiadającego ekspresję filmu niemego.

Co z tego, że w potoku słów wypowiadanych przez modelki-zakonnice  nie ma logiki i sensu. Najważniejsze jest, że potrafią one przy tym przybierać właściwe pozy, uśmiechać się, tak, by fotograf mógł zrobić najlepsze zdjęcie. Modelki – współczesne boginie, przedmioty pożądania, które, podobnie jak zakonnice, wyrzekły się świata i służą dyktatorom mody. Wybieg, po którym chodzą pokazując ubrania na swoich idealnych ciałach jest elementem współczesnego sacrum.

Podobnie jak po obudzeniu się ze snu potrzeba dystansu, by zrozumieć jego sens, tak też po obejrzeniu spektaklu Mitologie potrzeba czasu, by uchwycić przesłanie jego twórców. Można je sformułować w ten sposób: żyjemy w czasie, gdy, jak pokazywał Barthes, wszystko staje się mitem, nawet zwykle czynności, jak oglądanie telewizji czy jazda samochodem. A wybieg dla modelek, jak pokazali twórcy spektaklu opartego na pracy Barthesa, jest świątynią, na której celebruje się potęgę złudzeń i iluzji.

Iwona Alechnowicz-Skrzypek

 

O spektaklu Mitologie  w reżyserii Pawła Świątka.

Dzień pogrzebu papieża Jana Pawła II jest osnową dla trzech, przeplatających się misternie kontekstów, dla trzech, wydawać by się mogło, zupełnie odmiennych światów, absolutnie ze sobą niezwiązanych, będących ze sobą w mentalnej sprzeczności, żyjących własnym życiem, w ramach własnych, wyznawanych wartości. Spektakl udowadnia jednak, że te światy, czyli telewizyjna relacja z ceremonii pogrzebowej papieża z pogrążonymi w żalu żałobnikami, wybieg dla modelek z pięknymi kobietami, z ich zniewoleniem przez trendy mody oraz klasztor sióstr zakonnych z ich pokorą, poświęceniem się Bogu i milczeniem, tylko pozornie są odrębne, oddalone od siebie o lata świetlne. Okazuje się bowiem, że te trzy obrazy są elementami intelektualnej układanki, którą widz sam, po swojemu, musi ułożyć w całość. Dopiero wtedy będzie mógł zobaczyć wielowymiarowość rzeczywistości, w której się porusza na równi z żałobnikami, modelkami, z siostrami zakonnymi, czyli bohaterami przedstawienia. Gdy tego dokona – a stanie się to być może  na chwilę po wyjściu z teatru, albo po kilku dniach, albo dopiero w obliczu śmierci – zrozumie, że tworzenie mitów, ideologii i iluzji, jest domeną nie tylko mediów, ale domeną każdego człowieka w zależności od tego kim jest, czego od siebie i od innych oczekuje, czego pragnie, o czym marzy i do czego dąży.

Ewa Kondras