Magiczna inauguracja

Co sprawiło, że tak ciepło mówi się i pisze o uroczystości, która przebiegała według utartego schematu: przemówienie rektora, immatrykulacja studentów rozpoczynających naukę, wręczenie stypendiów ufundowanych przez honorowego senatora UO pana Karola Cebulę, wykład inauguracyjny wygłoszony przez profesora Jana Miodka? W tym roku w dwóch punktach było inaczej. Po pierwsze, uroczystość uświetnił swoją obecnością wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Po drugie, w jej trakcie nadano godność doktora honoris causa Uniwersytetu Opolskiego profesorowi Franciszkowi Kokotowi.

Wystąpienie ministra nie wpłynęło zasadniczo na zmianę oblicza uroczystości. W kilku słowach minister przedstawił założenia nowej reformy szkolnictwa wyższego zwanej Konstytucją dla Nauki. Zapewnił przy tym, że wdrożenie tej reformy nie doprowadzi do marginalizacji Uniwersytetu Opolskiego. Ucieszyło to zgromadzonych. Natomiast wystąpienie profesora Kokota sprawiło, że się wzruszyli.

Z wnioskiem o nadanie profesorowi Kokotowi godności doktora honoris causa wystąpiła Rada Wydziału Przyrodniczo-Technicznego UO, a Senat uczelni w uchwale przyjętej w czerwcu ubiegłego roku podjął decyzję o realizacji tego wniosku. Wybór światowej sławy nefrologa związanego ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym podyktowany był potrzebą znalezienia patrona dla przyszłego Wydziału Medycznego UO, którego zalążkiem jest rozpoczynający swoją działalność kierunek lekarski. Właśnie ten aspekt uhonorowania profesora Kokota godnością doktorską podkreślał wygłaszający laudację profesor Marian Zembala. Profesor Kokot ma wielkie zasługi w dziedzinie medycyny, stworzył śląską szkołę nefrologii, endokrynologii i interny, wykształcił dziesiątki specjalistów w tych dziedzinach, wypromował kilkudziesięciu doktorów. Do tego jest on „synem” opolskiej ziemi, co sprawia, że jak mało kto zasługuje na to, by być patronem opolskiej medycyny.

W wystąpieniu po laudacji profesor Kokot przedstawił koleje swojej zawodowej drogi. Ciepło i serdecznie mówił o ludziach, którzy go ukształtowali, po pierwsze o rodzicach, następnie o nauczycielach i mentorach. Rodzice przyszłego lekarza i naukowca nie byli zamożni, jednak rozumieli potrzebę kształcenia zdolnego syna. On sam interesował się naukami ścisłymi. Polonista w liceum w Lublińcu przekonał go do studiów medycznych. Jak się okazało, był to dobry wybór. Każdy etap życia profesora Kokota to kolejne owocne spotkania życzliwych i wspierających osób. Dzięki determinacji i uporowi oraz pomocy grona licznych współpracowników udało się mu zorganizować sieć ośrodków dializacyjnych i oddziałów nefrologicznych w województwie śląskim i opolskim.

Zarówno laudacja jak i wystąpienie profesora Kokota ukazały niezwykłego człowieka: mądrego i skromnego. To chyba jeden z ostatnich wielkich, z którymi mieli okazję zetknąć się młodzi ludzie rozpoczynający studia medyczne w Opolu. Profesor Kokot dał im dwie rady: chcąc otrzymywać wiele, muszą być gotowi dawać wiele, cześć i chwałę powinni oddawać jedynie Bogu – soli deo honor et gloria.

Wykład  inauguracyjny profesora Miodka stanowił dopełnienie przewijających się w czasie uroczystości wątków śląskich. Odkrywając przed zgromadzonymi zasady zmiany niemieckich nazw miejscowości zasiedlanych po wojnie przez Polaków, profesor Miodek ukazywał jednocześnie skomplikowaną historię tych ziem. Wspomniał także przy okazji, że był uczniem tego samego liceum w Lublińcu, które kończył profesor Kokot. Choć losy obu ułożyły się odmienne, to jeden i drugi mają powody być dumni ze swoich dokonań.

Iwona Alechnowicz-Skrzypek