Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki,
strome podejścia kształtują charakter,
kontakt z przyrodą daje pogodę ducha
.

Jan Paweł II

 

Uwaga! Szalony filozof!!!

Można by pomyśleć, że w tytule jest mowa o prowadzącym konferencję, Tomaszu Femiaku, ale czy na pewno? Spokojnie, to nie jest opis naszego trenera, a tytuł gry, którą rozpoczęliśmy zajęcia! Część osób opuściła salę, w której toczyła się gra, tak by nie słyszeć narady reszty jej uczestników. Ci natomiast wymyślali system, za pomocą którego mieli odpowiadać na pytania, np. mówić zawsze o osobie siedzącej po swojej lewej stronie. Grupa, która wyszła musiała odgadnąć, jaki jest system odpowiedzi na pytania zadawane uczestnikom, którzy pozostali w sali. Nie mogły one oczywiście dotyczyć samego systemu. Jeżeli ktoś nie znał odpowiedzi, wypowiadał hasło: „Szalony filozof” i uczestnicy zamieniali się miejscami. Towarzyszyły temu różnorodne emocje. Wśród osób, które odgadywały system panowała istna burza mózgów, a pozostali uczestnicy mieli nie lada wyzwanie, by opanować śmiech i zachować dyskrecję w odpowiadaniu na pytania i nie zdradzić klucza. Taka forma zabawy zintegrowała i zrelaksowała wszystkich, pozytywnie nastawiając do warsztatów, które miały się odbyć następnego dnia. Po skończonej integracji, udaliśmy się na odpoczynek.

Sobotni poranek powitał nas pięknym, górskim widokiem pełnym blasku słońca. Aby nasze warsztaty przebiegały efektywnie, po śniadaniu, my studenci wybraliśmy się na spacer po okolicy. Uroki malowniczej miejscowości ułatwiły nam wzajemną komunikację. Odkryliśmy, że łączą nas wspólne pasje, poznaliśmy się bliżej i mieliśmy okazję do spokojnej rozmowy o tym, czym się zajmujemy na co dzień, czy o tym, jakie mamy plany na przyszłość. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Wyjazd pozwolił nam na oderwanie się od codzienności i skupienie na tym, co ważne w pracy coacha – na drugim człowieku oraz na odnalezieniu siebie. Rozmowa tak nas pochłonęła, że nie zauważyliśmy kiedy nastała pora obiadowa i czas powrotu. A co po obiedzie?! To, na co tak czekaliśmy, kolejne warsztaty! Nasze zainteresowanie wzbudził ich chwytliwy temat „Jak praktycznie wykorzystać własną głupotę? Ćwiczenia duchowe antycznych filozofów”.

Celem warsztatów o takim tytule było przybliżenie działania antycznej psychagogiki, czyli ćwiczeń duchowych mistrzów filozofii stosowanych w celu poznania siebie i usprawnienia codziennego działania poprzez osiągnięcie równowagi wewnętrznej tj. stanu eutymii (równowagi między sercem a umysłem). Dlatego rozpoczęliśmy od „rundki” – każdy na wstępie krótko powiedział, z czym zaczyna zajęcia, z jakim nastawieniem, z jakimi emocjami. Równowagę wewnętrzną i wywołanie stanu eutymii zapewnia uwolnienie się od namiętności, uciążliwych nawyków i myśli. Możliwe jest to poprzez zrównoważenie trzech części duszy (intelektu, emocji i instynktu). Pierwszym krokiem jest uwolnienie się od mizologii, czyli niechęci do swobodnego i kreatywnego myślenia. Podczas zagłębiania tajników trzech elementów duszy, nieoczekiwanie i samoistnie przeszliśmy do praktyki. Naszym żywym przykładem stał się kolega Filip. Naturalna konfrontacja do jakiej doszło między nim a trenem Femiakiem dała nam świetny obraz omawianych mechanizmów, pokazała rozbieżność między tym, co ktoś sądzi i mówi, a tym, jak się podczas tych czynności zachowuje oraz jak wyłapywać to, co istotne i osiągnąć pełną świadomość siebie. Wyciągnęliśmy wnioski i przeszliśmy do kolejnych ćwiczeń. Na bazie teorii wygłoszonej na początku zajęć o emocjach, ruchu i analitycznym mózgu dobraliśmy się w trzyosobowe grupy i wcieliliśmy w poszczególne ośrodki psychiczne. Metodą prób i błędów mieliśmy uruchomić ośrodek ruchu do działania; wywołaniem stanu emocji czy dobrymi argumentami. To niezwykłe doświadczenie zobrazowało nam, z czym sami mamy problem i który ośrodek jest u nas najbardziej aktywny.

Ostatnie ćwiczenie nosiło tytuł „O sztuce uświadomionego mówienia”. Dzięki niemu nabyliśmy umiejętności przydatnych podczas wystąpień publicznych. Wiemy jak panować nad tym, co mówimy, jak kontrolować otaczającą sytuacje i zredukować stres, który nas paraliżuje.

Po zakończonych warsztatach zjedliśmy kolację, a po posiłku wspólnie z wykładowcami postanowiliśmy zagrać w popularną grę „Mafia”. Ku naszemu zaskoczeniu, tutaj także trzeba być coachem! Gra wymagała i rozwijała umiejętności obserwacji i analizy zachowań, wyciągania wniosków, przekonywania, a także kontroli mowy ciała oraz innych sygnałów niewerbalny. Wieczór dobiegał końca.

img_0278-2

Niedziela przywitała nas równie słoneczne, a zdarzenia, które miały miejsce na ostatnich już zajęciach zaskoczyły każdego z nas. Warsztaty były bardzo dynamiczne. Do wykonania mieliśmy zadanie, by w trzech zespołach z dostępnych materiałów: kartonu, sznurka i taśmy stworzyć jedna parę nart dla pięcioosobowej załogi. Wybraliśmy lidera, coacha i projektanta i…działaliśmy! Kiedy narty były gotowe a zawodnicy przymocowani, ruszyliśmy na start. Taktyka opracowana. Wszyscy zmotywowani. Jeden cel: wygrać wyścig! 3..2..1.. Start! Pierwszy etap prowadziła drużyna Oli, tuż za nimi drużyna Filipa, a na końcu, niestety nasi wykładowcy, po niefortunnym upadku na samym starcie. Czy aby na pewno, niestety?

Biegniemy dalej, już zbliżamy się do mety, drużyny Oli i Filipa dzielą centymetry i nagle narty rozwalają się! Ratujemy to, czego uratować już się nie da. I w tym momencie, ze stoickim spokojem, jako pierwsi do mety docierają nasi nauczyciele i wygrywają turniej. Zaistniałą sytuację dobrze ilustruje przysłowie: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Taki obrót sprawy wywołał na naszych twarzach uśmiechy i rozluźnił napięcie. Gdy emocje opadły i opuścił nas duch rywalizacji, w przyjaznej atmosferze podjęliśmy próbę wyciągnięcia wniosków z pracy zespołowej. Dokonaliśmy przeglądu mocnych i słabych stron każdego zespołu oraz staraliśmy się wychwycić główną przyczynę zaburzającą naszą współpracę. Przyznanie się do swoich błędów nie jest łatwe, ale jedynie w ten sposób otwieramy drogę do sukcesów.

Podsumowaliśmy nasz wyjazd „rundką” i pełni nowych doświadczeń oraz bogatsi o tajniki wiedzy, wróciliśmy do naszych domów, by od nowego tygodnia zacząć aktywną pracę na uczelni. Każdy był w pełni usatysfakcjonowany zdobytymi kwalifikacjami i poszerzył horyzonty w dziedzinie doradztwa filozoficznego i coachingu. Mamy nadzieję, że nie był to nasz ostatni wyjazd szkoleniowy (liczymy na rewanż w wyścigach kartonowych nart) i jeszcze raz chcielibyśmy serdecznie podziękować naszym organizatorom i opiekunom, bo bez Nich nie byłoby to możliwe.

Nela Lejczak i Agata Konieczna