Swoje monety trzymam w klaserach

Zbieraniem monet pasjonuję się od jakiś dwóch lat. I chociaż to bardzo niedługo to udało mi się uzbierać całkiem sporą kolekcję. Kolekcjonuję polskie monety okolicznościowe, które ukazywały się przez prawie dwadzieścia lat. Właściwie to skupuję je z rynku wtórnego, bo przecież już się nie ukazują. Udało mi się mocno nadrobić i większość tych monet mam już w swoich albumach.

Mam trzy duże klasery pełne monet

duży klaser na monetyPasjonowanie się numizmatyką jest podobne do filatelistyki. Rzadko zbiera się monety czy znaczki, które wychodzą obecnie i na bieżąco. Trzeba raczej kupować okazy, które pokazały się wiele lat temu. Jest z tym trochę kłopotu, bo trzeba za nie zapłacić cenę rynkową. I już dzisiaj niektóre monety osiągają wartości kilkaset razy większe od swojego nominału. Jakoś jednak daję radę i uzbierałem już trzy klasery pełne monet. Od razu jak zacząłem zbierać monety to kupiłem pierwszy duży klaser na monety, a potem musiałem szybko dokupić dwa kolejne. Teraz myślę o tym czy nie zamienić klaserów na profesjonalne albumy. Różnica między nimi jest taka, że w albumach są oznaczone miejsca na poszczególne monety. Oznacza to, że każda moneta jest przypisana do miejsca w albumie i jest odpowiednio skatalogowana. Klasery mają to do siebie, że monety układa się w dowolnej kolejności. Można je różnie układać i skatalogować według własnego uznania. Albumy kupię chyba dopiero jak będę miał wszystkie monety z kolekcji.

Odkąd zacząłem zbierać monety okolicznościowe to od razu pomyślałem o tym, że ich wartość z każdym rokiem będzie rosnąć. Kiedyś dostanie je mój synek i będzie mógł je zawsze sprzedać z ogromnym zyskiem. Jednak z monetami jest tak, że najwięcej na wartości zyskują wówczas kiedy nie idzie już ich nigdzie kupić. Dokładnie tak samo jest ze znaczkami.