Leszek Galas

 

Tango, czyli energetyczny taniec zwierzęcia politycznego

 

Dajcie mi Boga, a zrobię z niego eksperyment!

Stomil – artysta wyzwolony

 

 

Wydawałoby się, że to taka zwyczajna, porządna, mieszczańska rodzina. Małżeństwo Stomilów, Artur – ich syn, babcia Eugenia, wuj Eugeniusz, kuzynka Ala, no i Edek, przyjaciel rodziny, stały bywalec w ich mieszkaniu, dusza towarzystwa. Porządna familia – może, poza Edkiem, który, chyba zbyt dosłownie rozumie powiedzenie; „czuj się jak u siebie”, opróżnia lodówkę, demoralizuje domowników, i tak już dostatecznie zepsutych, grając z nimi w karty, używa pasty do zębów Eugeniusza do czyszczenia butów. Artur, poważny, dobrze wychowany student medycyny i filozofii, nie znosi intruza. No i jeszcze ten wszechobecny bałagan, który, według jego rodziców, wyraża wyzwolenie od tradycji i historii. W „salonie”, czas stanął w miejscu – wózek dziecięcy Artura sprzed pół wieku, brykiety wujaszka sprzed lat czterdziestu, katafalk, po zmarłym dekadę temu dziadku. Wszystko to w imię destrukcji form i norm wszelakich. Nic dziwnego, że Arturkowi pomieszało się w głowie i marzy o naprawie świata.

 

1. W pałacu cyganerii

W dramacie Tango, Sławomir Mrożek przedstawia konflikt dwóch środowisk i stylów życia. Zderzenie świata artystycznej bohemy, reprezentowanej przez Stomila i jego żonę, Eleonorę, ze światem tradycji i ładu społecznego, klasycznych wartości, na straży których stoi młody konserwatysta Artur. Pokój, który dawno temu pełnił rolę typowego, mieszczańskiego salonu, jest w istocie polem dawnej bitwy, na której został zamordowany i pogrzebany, pod stertami gratów, stary porządek świata.

Wszechobecny nieład i bałagan oraz luźne obyczaje domowników, są manifestacją wyzwolenia od przeszłości i tradycji. Stomil i Eleonora w młodości zajmowali się, burzącymi wszelkie tabu, obscenicznymi i szokującymi performensami, a obecnie mąż Eleonory przeprowadza awangardowe eksperymenty teatralne. Bunt to idea fixe artystów, jego celem jest kruszenie wszelkich form, sztucznych wytworów kultury, które zamykają człowieka w konwencjach i schematach. Wyzwolenie od form przywraca ludzkiemu życiu jego właściwy rytm, zgodny z panującym w przyrodzie, rytmem nieustannego stwarzania i niszczenia, usuwania i wypierania tego, co stare i skostniałe, przygotowania gruntu dla nowego, wzrastającego istnienia. Człowiek burząc formy, przekraczając ustalone przez społeczeństwo granice, staje się wolny i ma wreszcie możliwość ustanowienia własnych zasad, autoafirmacji i autokreacji. Jednakże, nie może na tym poprzestać, ponieważ nowe, indywidualne idee, treści, również się upowszechniają z biegiem czasu, ulegają petryfikacji i włączone w obieg historii, epoki i tradycji, przekształcają się w nowe formy. Jedyne, co pozostaje, to nieustanny sprzeciw w imię własnego szczęścia i wolności. Bunt nie wyraża jedynie negacji, ponieważ, inicjując rewolucje, stanowi stały i niezbywalny fundament postępu. Według Stomila, bunt najpełniej wyraża się w działalności artystycznej.

Afirmacja natury przejawia się u Stomila i jego żony, nie tylko w dążeniu do życia zgodnego z dynamiką przyrody, lecz również w fascynacji Edkiem, wiecznym gościem w ich domu. Dla Artura, Edek jest zwykłym chamem, pasożytem i prostakiem – książki interesują go, o ile zawierają obrazki. Natomiast artyści uważają gościa za prostego, lecz mądrego człowieka, w którym zamieszkały najwyższe instynkty natury. Stomil uważa, że artyści i inteligencja cierpią na swoiste przeintelektualizowanie, które odbiera radość i swobodę przeżywania świata, brania go takim, jakim jest. Prostota Edka jest, według ojca Artura, wielkim darem, niedoścignionym ideałem egzystencji, do której można dążyć poprzez sztukę.  Imponuje on również artystom naturalnością, brakiem kompleksów, autentycznością i pewną dozą egzotyczności. Edek jest dla Stomila również źródłem artystycznych inspiracji: „Cenię go tak, jak pejzażyści cenili krajobraz”.

Jeszcze bardziej niż nieproszonego gościa, Artur nie znosi panującej w domu dekadencji, chaosu i libertyńskich obyczajów, wprowadzonych przez jego rodziców. Uważa np., że babcia Eugenia, grając w pokera i brydża z Edkiem i Eugeniuszem, sprzeniewierza się wszelkim zasadom, na jakie może sobie pozwolić osoba w jej wieku. Młody tradycjonalista sądzi, że jego rodzice wyczerpali całkowicie ideę ciągłego buntu, zakwestionowali jej sens i wrócili do punktu wyjścia – artyści, odrzucając wszelkie normy i konwenanse, doprowadzili do sytuacji, w której, bunt, jako narzędzie walki przeciw formom, po ich zniszczeniu, przemienił się w jedyną istniejącą formę i zasadę. Arturowi, jako opozycjoniście, zostaje jedynie jego nowy, własny bunt przeciwko staremu buntowi rodziców (do czego oni z radością go namawiają), jednakże syn zdaje sobie sprawę, że „wojna” tego rodzaju jest niemożliwa z dwóch powodów. Po pierwsze, zdemoralizowani domownicy i sytuacja, w jakiej się znajdują, stanowi precedens, ponieważ jako środowisko skrajnie zdekonstruowane i chaotyczne, nie stanowi czegoś, co można obrać za cel nowego buntu „Buntować się przeciwko wam? A kto wy jesteście? Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji. Waszego świata już nie można nawet rozsadzić. Sam się rozlazł”. Po drugie, performerzy są skrajnie otwarci i tolerancyjni, więc każdy atak na ich świat, odbiorą jako nowe, interesujące zjawisko, nowy bunt i wchłoną jak gąbka, w głąb swojej chaotycznej i anarchistycznej rzeczywistości, w której wszystko pasuje do wszystkiego.

Artyści, odrywając się od przeszłości i historii, żyjąc nieustannie teraźniejszością, skazując na zapomnienie, to co minione, przekreślili i usunęli również swoją przeszłość, a wraz z nią część własnej tożsamości – nie pamiętają ani nazwy epoki, przeciwko której skierowany był ich młodzieńczy bunt, ani daty urodzin ich syna. Stomil i Eleonora nie chcą przyjąć do wiadomości, że zniszczenie form usuwa również wtłoczone w nie treści, i tego, że treść nie istnieje bez formy Chociaż się do tego nie przyznają, utracili młodzieńczy zapał oraz wigor i są już zmęczeni nieustannym sprzeciwem, do którego się po prostu przyzwyczaili. Artur pragnie, aby w domu panowały mieszczańskie zasady, chce sam napisać historię swojego życia i nową historię życia członków jego rodziny, chce stworzyć ich na nowo.

 

2. W pułapce farsy

Artur, razem z Eugeniuszem, drugim z domowników, który jest przeciwny libertyńskim zwyczajom państwa Stomilów, planują przewrót i przywrócenie normalności. Jednakże, do realizacji zamierzeń potrzebują udziału Ali. Młodzieniec chce wziąć klasyczny ślub z dziewczyną, ponieważ taka uroczystość jest jedną z najważniejszych form kultury i tradycji. Artur zamierza wykorzystać przewagę, jaką daje działanie z zaskoczenia, tak aby zdezorientowani artyści, nie mając możliwości protestu i buntu, uczestniczyli w ceremonii jako orszak weselny i raz uwięzieni we wskrzeszonej formie, pozostali w niej na zawsze.

Ala jest zwyczajną, prostą dziewczyną, która marzy o wspaniałym ślubie, jednakże, zepsuta przez artystów, wypiera się własnych pragnień i pozuje na wyzwoloną kobietę. W rzeczywistości, kocha ona Artura i chce, aby on odwzajemnił jej uczucie. Student również ukrywa przed nią swoje prawdziwe myśli i emocje. Gdy dziewczyna go kokietuje, próbuje odgrywać rolę purytanina, jednakże, w rzeczywistości nie może oprzeć się jej urokom i jest o nią zazdrosny – podczas tłumaczenia kuzynce roli wartości dla ładu społecznego, w pewnym momencie rzuca się na nią, tłumacząc się po chwali, że ten afekt to w rzeczywistości: „rodzaj praktycznych ćwiczeń z pragmatyki płci”, a gdy oświadcza ona, że Edek się jej podoba, Artur się oburza.

Młodzieniec próbuje przekonać Alę, że głoszone przez nią poglądy, dotyczące emancypacji i swobód seksualnych kobiet, zostały narzucone jej i innym niewiastom przez mężczyzn, którzy w ten sposób chcą wykorzystać drugą płeć.  Według niego, Ala nie chce się przyznać, że wcale nie akceptuje roli wyzwolonej seksualnie dziewczyny, jednak obawia się, że będąc, jak nakazuje tradycja i konwenanse, zwyczajną, cnotliwą dziewczyną, straci powodzenie i atrakcyjność w męskich oczach. Artur uważa też, że swoboda seksualna jest w istocie ograniczeniem wyborów kobiety i redukuje ją do obiektu samczego pożądania: „Ten dzisiejszy brak stylu pozbawia cię wyboru, ogranicza twoje możliwości. Możesz się tylko rozbierać i ubierać, nic innego nie pozostaje”.

Według młodego tradycjonalisty, ludzkość dzieli się na dwie grupy. Pierwszą stanowią mężczyźni. Do drugiej należą kobiety, dzieci i artyści. Mężczyzn, od zarania dziejów, określają pojęcia jedności, bezwzględności i konieczności a drugą grupę definiuje i determinuje wieloznaczność, względność i zapominanie. Dodatkowo, mężczyźni w dążeniu do zdobycia władzy posługują się trzema pojęciami: postępu, który stawia ich w roli budowniczych cywilizacji, logiki, która jest fundamentem ich ograniczonego myślenia i rekompensuje, właściwy im, brak wyobraźni, oraz honoru, konstytuującego ich solidarność. Artur, planując przywrócenie starych obyczajów, dąży do wyzwolenia kobiet i dzieci od panowania mężczyzn, natomiast los artystów go nie obchodzi – notabene, jego awersja do męskiego rodu stoi w sprzeczności z wyznawanym przez niego tradycjonalizmem, który również jest wytworem mężczyzn.

Student wykorzystuje próżność Ali, aby przekonać ją do ślubu. Obiecuje, że będzie przed nią klękał i błagał o litość – obecnie jest to niewykonalne, z powodu usunięcia wszystkich form, a jedyną szansą ich przywrócenia jest planowana przez Artura uroczystość. Młodzieniec szuka również innych możliwości wskrzeszenia dawnych form. Jedną z nich jest tragedia. Aby do niej doprowadzić, Artur, usiłuje przekonać ojca, że powinien zemścić się na zdradzającej go, żonie i jej kochanku (podaje mu rewolwer, który służy artyście jako rekwizyt w eksperymentach). Stomila prowokuje do zbrodni, nazywając go pantoflarzem i rogaczem. Zarzuca mu, że chociaż od dawna wie on o romansie Eleonory z Edkiem, to zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i wymierzyć sprawiedliwość, woli on uciekać od niewygodnej rzeczywistości w świat artystycznych eksperymentów. Stomil demaskuje plan syna, któremu nie zależy na dobru i honorze ojca, a jedynie na wywołaniu krwawej zemsty i jej efekcie, czyli tragedii, dzięki której Artur przywróciłby dawny ład. Zamiar młodzieńca ujawnia jego obsesję w dążeniu do wskrzeszenia norm i konwenansów, nawet za cenę życia matki i uczynienia z ojca zbrodniarza, demaskuje również, jego autorytarny, właściwy dyktatorom, charakter. Według Stomila, plan syna jest nieziszczalny, ponieważ w dzisiejszym świecie tragedia nie ma racji bytu, a krwawa zemsta zrodziłaby jedynie farsę. Artur nie poddaje się i nadal prowokuje ojca, nakłania go do buntu przeciw farsie, ponieważ jest ona jedynie kompromisem, usprawiedliwiającym tchórzostwo artystów przed dokonaniem naprawdę wielkich czynów, które w jej obliczu stają się banałem. Ojciec, jako intelektualista, odpiera zarzut logicznym argumentem – pyta młodzieńca, co w istocie jest negatywnego w zdradzie, popełnionej przez  jego żonę. Artur, przyparty do muru, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie. Nieoczekiwanie, Stomil wyznaje, że on również nie zna odpowiedzi, co powoduje, że chociaż z wielką przyjemnością ukarałby kochanków, nie czyni tego, ponieważ nie znajduje racjonalnego wytłumaczenia dla drzemiącej, głęboko w nim, nienawiści: „Poszedłbym i zrobił im taką awanturę, żeby mnie na zawsze popamiętali. Tylko żebym miał jeszcze imperatyw logiczny”. Przyznaje również, że to rozum jest przyczyną, z powodu której artyści wybierają  skostniałe, jałowe, pełne kompromisu i banału życie, zamiast dokonywania wielkich rzeczy.

Zdradzony mąż w końcu decyduje się na zemstę i z wręczonym mu przez syna rewolwerem wchodzi do pokoju, w którym podobno znajdują się kochankowie. Artur, czekając za drzwiami, nasłuchuje, oczekując na okrzyki mrożące krew w żyłach, jednakże  z pokoju nie dochodzi żaden dźwięk. Po dłuższej chwili, zniecierpliwiony, wchodzi do środka… i jego oczom ukazuje się, jakże znany, widok. Stomil i domownicy grają z Edkiem w karty. Rozwścieczony, że zgodnie z zapewnieniami ojca, tragedia przemieniła się w farsę, postanawia przyspieszyć realizację swoich planów. Razem z Eugeniuszem i przy pomocy rewolweru, zapanowują nad rodziną. Artur zaręcza się z Alą, a błogosławi im, zmuszona do tego siłą, babcia Eugenia. Czas nieskrępowanej swobody w domu Stomilów dobiega końca…

 

3. Gorset wiktoriańskich konwenansów i dyktatura troglodyty

Mieszkanie artystów, po udanym zamachu stanu, zmieniło się nie do poznania. Wystylizowane, według kanonów mieszczańskiej mody z przełomu wieków, wygląda jak muzealny obiekt. Stylizacja nie ominęła również domowników – kobiety w klasycznych długich sukniach, mężczyźni w garniturach i kołnierzykach, ciasno zapiętych pod szyją. Skutki tej metamorfozy najbardziej odczuwa Stomil, dawniej chodzący po pomieszkaniu w rozpiętej piżamie. Teraz, nakłaniany jest siłą, przez Eugeniusza, do ubrania gorsetu po pradziadku. Również Edka nie ominęła transformacja, mężczyzna został „przerobiony’ na lokaja. W domu panuje wszechobecna nuda.

Domownicy kończą przygotowania do ślubu Ali i Artura. Rodzina ustawia się przed staromodnym aparatem do pamiątkowego zdjęcia. Okazuje się, że aparat, przyniesiony ze strychu, razem z resztą wiekowych rzeczy, jest od dawna zepsuty. Nie przeszkadza to jednak Eugeniuszowi, ponieważ ważna jest jedynie forma, zachowanie pozorów. Wuj ulega, jak i Artur, złudzeniu, że forma jest pierwotna w stosunku do treści, które są jedynie rezultatem jej oddziaływania. Ala wyznaje Eleonorze, że obawia się o szczerość intencji Artura. Jest przekonana, że młodzieniec żeni się z nią tylko dla zasad, które w rzeczywistości są jedynym obiektem jego miłości. Dziewczyna ma jednak nadzieję, że jest inaczej i przygotowuje niespodziankę, która odsłoni prawdziwe intencje narzeczonego.

Sielankę przerywa nadejście Artura. Młodzieniec oświadcza, że wydobył się ze złudzeń (w których nadal tkwi Eugeniusz), że stare, puste, pozbawione treści formy, mogą stworzyć nową rzeczywistość. Artur, planuje zamknąć rzeczywistość w nowej formie, którą chce wytworzyć, wyprowadzić z treści najdoskonalszej idei – władzy. Kryzys, do jakiego doprowadzili rodzice studenta, nieustannym buntem, unieważnił ostatecznie nie tylko wszelkie zasady i normy, ale nawet możliwość i zasadność samego buntu, tracącego sens i znaczenie w kompletnie zdekonstruowanej i zatomizowanej rzeczywistości. Jedyną, nadal istniejącą ideą w tej aksjologicznej i normatywnej próżni, jest władza, ponieważ stanowi ona, jako energia, immanentny, niezbywalny element przyrody, który, w kulturze objawia się jedynie poprzez zapośredniczenie, jako wola władzy (wola mocy?), w predestynowanych do wielkich czynów, jednostkach: „Nie jestem ani syntezą, ani analizą, jestem czynem, jestem wolą, jestem energią! Siłą jestem! Znajduję się ponad, wewnątrz i obok wszystkiego”. Dlatego, to właśnie władza, stanowi rozwiązanie zagadki, jaką młodzieniec zadał domownikom: „Pytam was: jeżeli nie ma nic i nawet bunt nie jest możliwy, to co można stworzyć z niczego, żeby było?” Arturowi chodzi oczywiście o nicość i niebyt norm, a więc nicość kultury, a nie natury.

Dla młodego uzurpatora, najdoskonalszą właściwością władzy jest jednoczenie przeciwieństw, takich jak: porządek i bunt (w tym kontekście rozumiany jako synonim chaosu) oraz śmierć i życie – władca ma ostateczną władzę nad losem poddanych. Według Artura, jego rządy umożliwią doskonały pokój i harmonię, dotychczas, zantagonizowanych pierwiastków: „Wuju, będzie porządek! Ojcze, ty zawsze się buntowałeś, ale twój bunt prowadził tylko do chaosu, aż sam siebie strawił. A spójrz na mnie! Czy władza nie jest także buntem? Buntem w formie porządku, buntem góry przeciwko dołom, wyższości przeciwko niższości? Szczyt potrzebuje niziny, nizina szczytu, aby nie przestały być sobą. I tak we władzy zanika sprzeczność pomiędzy przeciwieństwami.” Władza daje również nieograniczone możliwości tworzenia i niszczenia, dlatego młodzieniec jest przekonany, że wytworzy ona , jako idea, nie jedną, ale wiele form, w których, na nowo, będzie można zamknąć rzeczywistość.

Kolejne wydarzenia doprowadzają do finału sztuki. Ala, oświadcza Arturowi, że, zdradziła go z Edkiem – jest to właśnie ta tajemnicza niespodzianka, o której dziewczyna mówiła wcześniej Eleonorze. Młodzieniec postanawia zamordować Edka, co dowodzi, że szczerze i głęboko kocha Alę, jednak to troglodyta, zabija Artura. Edek przejmuje władzę i zaprasza Eugeniusza do tańca. Tango La Cumparsita w wykonaniu dwóch mężczyzn, kończy sztukę.

 

4. Taniec chaosu i porządku

Dramat Mrożka ma wyraźnie polityczny wydźwięk. Ukazuje, w postaciach, artystów, Eugeniusza i Artura oraz Edka, kolejne grupy żądne władzy i coraz bardziej jej okrutne formy. Ta eskalacja i wzrastające okrucieństwo kolejnych reżimów, budzi skojarzenia z Szewcami Witkacego, w których, również został ukazany „postęp” coraz bardziej morderczych ideologii. Wspólne dla analiz przeprowadzonych w obu dramatach, jest ukazanie kultury, jako ofiary politycznych rewolucji. Jednakże, pomiędzy tymi sztukami zachodzi również diametralna różnica, w ukazaniu genezy postępującego regresu władzy. W Szewcach regres ten ma początek w kulturze. Natomiast Tango sięga głębiej w tej analizie i ukazuje, że korzenie władzy dochodzą do sfery prekulturowej, czyli do świata przyrody.

Uzurpator Artur, wykrzykując: „Nie jestem ani syntezą, ani analizą, jestem czynem, jestem wolą, jestem energią! Siłą jestem! Znajduję się ponad, wewnątrz i obok wszystkiego” – oznajmia w istocie, że władza, która w nim drzemie, nie pochodzi ze świata kultury, lecz natury, że w istocie jest ona czystą energią, uprzedmiotowioną, zamkniętą w formę, którą jest ciało i umysł wybitnej jednostki, lub, używając nietzscheańskiej nomenklatury, jest wolą mocy. Artur oznajmia, że władza zawiera dwa, przeciwstawne pierwiastki: bunt i porządek – dzięki tej wskazówce możemy prześledzić pełną ewolucję, ruch władzy. Dekadenckie rządy artystów przedstawiają władzę w jej buntowniczym przejawie. Eugeniusz, pragnący ładu, współpracujący z Arturem i jednocześnie liczący, że nadarzy się możliwość samodzielnych rządów, uosabia drugi element władzy – porządek. Artur, oznajmujący jednoczenie przeciwieństw, symbolizuje syntezę ludzkiej władzy. Natomiast Edek, jako silny brutal i troglodyta, uosabia władzę, która, wyzwala się z kulturowej formy, czyli idei i powraca do swojej naturalnej postaci, do czystej, naturalnej energii. Jednakże, energia ta znajduje się nadal w świecie kultury, a więc ulega procesowi ponownego uprzedmiotowienia, zamknięcia w formę – Edek, jako dyktator nie może rządzić czystą siła i przemocą, musi nałożyć im kulturowy kaganiec i łańcuchy. Dlatego mężczyzna potrzebuje kogoś, kto będzie równoważył jego brutalność i bezwzględność. Edek najpierw chce przyswoić ideę władzy Artura – nakłada jego marynarkę. Marynarka okazuje się ciasna, co oznacza, że energia, egzystująca w takiej formie nie może realizować, jako władza, całego potencjału – Artur uosabia wprawdzie pierwiastek porządku władzy, ale wraz z nim również pierwiastek buntu, więc jego idea nie spełnia funkcji równoważącej i hamującej działania Edka (jednakże, Edek nie zdejmuje marynarki, co symbolizuje, że przyswoił sobie niektóre treści dyktatury Artura). Dlatego energia szuka innej, wygodnej formy – Edek zaprasza do tańca Eugeniusza, który symbolizuje tylko i wyłącznie pierwiastek porządku we władzy, a więc będzie doskonale równoważył dzikość, brutalność Edka i dlatego nowy władca czyni go swoją prawą ręką. Natomiast samo kończące sztukę tango, przedstawia idealną współpracę pomiędzy dwoma uzurpatorami, dziką, pierwotną energię realizującą pełnię potencjału poprzez równoważny element kultury, czyli przez władzę dążącą do ładu, co pozostaje w zgodności z istotą tego tańca, łączącego przecież drapieżność i subtelność, naturę i kulturę.

Warto wspomnieć o tych fragmentach sztuki, które również sugerują, że Edek uosabia pierwotną, obcą, nieludzką energię, która jednakże, musi, jako władza, bytować i realizować się wśród ludzi. Wskazuje na to wypowiedz Stomila: „Zdawało mi się, że to międzyludzkie rządzi nami i za to ludzkie mści się, zabijając nas. Ale widzę, że to tylko Edek”. Kolejną wskazówką jest odpowiedź Edka, na zadane przez Artura pytanie o ostateczną ideę. Edek, odpowiada, że tą ideą jest postęp – chodzi mu oczywiście o postęp władzy, która, począwszy od władzy artystów, dąży do ostatecznej postaci, czyli do powrotu do czystej energii, którą uosabia Edek.

Pozostaje jeszcze dać odpowiedź na nasuwające się pytanie. Dlaczego Edek wybrał na swojego sojusznika właśnie Eugeniusza (pomijając fakt, że reszta bohaterów odrzuciłaby jego propozycję, po tym jak zabił Artura, i to, że Eugeniusz równoważy brutalność Edka)? Po pierwsze, Eugeniusz, nie odczuwa, tak jak małżeństwo artystów (oraz nieżyjący Artur) i Ala, konfliktu uczuć z rozumem, działa bardziej chłodno, racjonalnie, a więc idealnie nadaje się na sojusznika bezlitosnej, irracjonalnej siły. U Stomila konflikt ten przejawia się w niemocy wymierzenia sprawiedliwości zdradzającej go żonie i Edkowi. Artysta nie znajduje żadnych logicznych, racjonalnych powodów, które mogłyby go do tego skłonić. Eleonorze, rozum, od młodości, nakazuje grać rolę wyzwolonej artystki, ponieważ nie chce ona stracić Stomila. Natomiast Alę trawi wątpliwość, czy Artur kocha ją dla niej samej, czy chce się z nią ożenić dla wskrzeszenia dawnych form. Rozum podpowiada jej, że musi poddać Artura próbie, oświadczając mu, że zdradziła go z Edkiem. Również, nieżyjący młodzieniec, pomimo, że ufał rozumowi i abstrakcyjnemu myśleniu, przyczynie jego fanatycznego formalizmu, dla którego był gotów wiele poświęcić, to, był on głęboko zakochany w Ali. Po drugie: Artur, w drugim akcie dzieli ludzkość na dwie grupy. Do pierwszej należą prawdziwi mężczyźni, logiczni, apodyktyczni i żądni władzy, do drugiej subtelni, wrażliwi, głębocy artyści, kobiety i dzieci. Stomil jest artystą, a Ala i Eleonora są kobietami, co automatycznie wyklucza ich jako kandydatów na pomocnika brutala Edka. Pozostaje jednak Eugeniusz – czysty, rasowy samiec.

Oprócz studium na temat władzy, jest Tango również studium obłudy i hipokryzji, udawania. Artyści udają, że nadal wierzą w młodzieńcze ideały. Stomil udaje, że nie obchodzą go zdrady żony z Edkiem. Eleonora udaje, że wierzy w poglądy Stomila, a naprawdę chodzi jej tylko o niego samego. Artur udaje, że Ala go nie pociąga, a Ala udaje wyzwoloną kobietę. Eugeniusz najpierw udaje, że podziela poglądy artystów a potem udaje sprzymierzeńca Artura. Wreszcie, Edek udaje niegroźnego głupka. Jedyną szczerą osobą jest babcia Eugenia, a jedyne  autentyczne zdarzenie, nie będące farsą, to jej śmierć.

Tango można również odczytać jako satyrę na nietzscheanizm – Artur jako parodia nadczłowieka, przez którego przemawia kosmiczna wola mocy.

Właściwie, można by przyjąć, że dramat Mrożka przedstawia holistyczną interpretację rzeczywistości. Zaczynając od przyrody, poprzez sztukę, a na polityce kończąc, wskazuje, że wszelkie składniki bytu, natury i kultury, są różnymi przejawami tej samej energii. Jest to o tyle niepokojące, że chociaż energia ta, determinując ludzkie działania, określa jednocześnie potencjalny obszar możliwości człowieka, to jednak zamyka granice jego horyzontu w kręgu władzy i polityki, którego nie przekracza, nawet, zdawałoby się, tak autonomiczna dziedzina jaką jest sztuka, a wszelka aktywność kulturotwórcza jawi się jedynie jako sublimacja destrukcyjnych sił przyrody, na zawsze uwięzionych w człowieku. A więc jest człowiek tym, czym chciał go widzieć Arystoteles – zwierzęciem politycznym, odwiecznie tańczącym polityczne tango chaosu i porządku.