Marta Chyb

 

Mowa w ujęciu Paula Ricoeura

 

Mowa, jej istota i charakterystyczne cechy to problem od lat poruszany przez specjalistów wielu dziedzin, nie tylko językoznawstwa, psychologii, logopedii, antropologii, ale także filozofii. Przykładem rozważań wpisujących się w ostatnią wymienioną gałąź nauki jest esej Paula Ricoeur zatytułowany Mowa i pismo, w którym filozof próbuje wykazać najważniejsze różnice pomiędzy tekstem mówionym a tekstem pisanym. Warto jednak zaznaczyć, że pojęcia te autor rozumie nieco inaczej niż definiuje się je współcześnie. Poprzez pismo konceptualizuje on tekst literacki (pełniący przede wszystkim funkcję poetycką), zaś przez mowę – rozmowę, jeden z podstawowych, ustnych gatunków użytkowych, w którym dominuje funkcja informacyjna. Rozważania Ricoeura sprowadzają się więc wyłącznie do wykazania różnić pomiędzy utworem literackim a rozmową, a nie mają na celu omówienia podstawowych rozbieżności pomiędzy wypowiedzią zapisaną a wyartykułowaną.

Tekst filozofa odnosi się do modelu komunikacji Romana Jakobsona, a w szczególności do jego składowych elementów, takich jak: przekaz, nadawca, kod, referencja. Ze względu na swoje zainteresowania Ricoeur skupia się przede wszystkim na ukazaniu właściwości pisma (literatury)[1], co stanowi punkt wyjścia dla kolejnych jego esejów, pozwala mu m. in. ukazać koncepcję hermeneutyki – metody określanej mianem sztuki interpretacji, rozumienia – oraz jej wartości. Mimo to na „peryferiach” tekstu autor przedstawił, czym, według niego, charakteryzuje się rozmowa.

Celem niniejszej pracy jest więc wykazanie, w jaki sposób Paul Ricoeur rozumiał tekst mówiony oraz jakie przypisywał mu charakterystyczne cechy. Czytając i dogłębnie analizując rozważania francuskiego filozofa, można wyodrębnić pięć takich właściwości mowy, a mianowicie: bezpośredniość, sytuacyjność, nieustającą teraźniejszość, nieuniwersalność i nieprzypadkowość, brak autonomii.

Bezpośredniość przekazu mówionego to elementarna właściwość rozmowy. Przebywając „twarzą w twarz”, nadawca i odbiorca wymieniają się swoimi poglądami, myślami, nie dzielą ich żadne bariery czasowo-przestrzenne. Ricoeur twierdzi, że bezpośredniość ta wynika z „braku duchowości” tekstu mówionego:

[…] Dyskurs mówiony jest skierowany do kogoś określonego z góry przez sytuację dialogu – jest skierowany do drugiej osoby, do jakiegoś „ty” […]. Dyskurs pisany […] staje się bardziej duchowy, ponieważ jest wolny od ograniczeń sytuacji bezpośredniego kontaktu między partnerami procesu komunikacji (Ricoeur 1989: 103-104[2]).

Duchowość (pojęcie mocno zakorzenione w romantyzmie) Ricoeur przypisuje jedynie pismu. Sądzi, że tekst pisany zawsze skierowany jest do nieznanego czytelnika, do każdego umiejącego czytać. „Nośnik materialny” warunkuje duchowy wymiar pisma. Inaczej mówiąc, duchowość wynika z procesu zapisywania słów, a także jego efektów, czyli stałości i niezmienności tekstu, będącej konsekwencją tego, że został on utrwalony na papierze.

Wydaje się więc, że „brak duchowości” tekstu mówionego Ricoeur wiąże z ograniczeniami interpretacyjnymi przekazu. W kontakcie bezpośrednim tekst mówiony ze względu na swoją ulotność, szybki czas przemijania (konsekwencję artykulacji tekstu) może mieć tylko jedno, konkretne znaczenie. Z kolei tekst pisany, ponieważ jest skierowany do każdego, nie posiada ograniczeń czasowo-przestrzennych, jest trwały, może podlegać wielu interpretacjom.

Bezpośredniość przekazu mówionego Ricoeur utożsamia również z pojęciem „towarzyskości”: „Teksty drukowane docierają do człowieka samotnego, przebywającego z dala od integrujących społeczność obrzędów. Abstrakcyjne relacje […] łączą rozproszonych członków niewidzialnej publiczności” (s. 119).

Tekst mówiony został ukazany przez filozofa jako oczywisty składnik sytuacji komunikacyjnej, podtrzymujący kontakty międzyludzkie. Pismo również pełni taką funkcję, jednak w nieco odmienny sposób. Utrwalenie przekazu umożliwia jego dotarcie do nieskończonej liczby odbiorców, żyjących w różnych miejscach na ziemi. „Duchowość” tekstu pisanego wiązać się będzie nie tylko z potencjalnym, szerokim wachlarzem interpretacji, ale także z nieograniczoną, wolną sytuacją odbioru wypowiedzi.

Sytuacyjność to kolejna cecha przypisywana mowie przez filozofa. Można stwierdzić, że właściwość ta dotyczy zarówno tekstu pisanego, jak i mówionego. Jednak sytuacyjność pisma jest wyjątkowa, unikalna, zaś mowy – oczywista:

W dyskursie mówionym ostatecznym kryterium zakresu referencji tego, co mówimy, jest możliwość wskazania na rzecz, do której odnosimy i która stanowi element sytuacji wspólnej dla mówiącego jak i dla jej słuchacza. Ta sytuacja oznacza dialog i poszczególne jej punkty orientacyjne można wskazać za pomocą gestu lub przez pokazanie palcem. Mogą też one być wskazane ostensywnie przez sam dyskurs, tj. przez referencję pośrednią wskaźników, jak zaimki wskazujące, przysłówki miejsca i czasu i formy czasowe czasownika. Wreszcie, mogą one zostać opisane w sposób tak definitywny, że w ramach wspólnego dla rozmówców zasięgu możliwej referencji opis wskazuje jedną i tylko jedną rzecz (s.108-109).

Filozof pojęcie sytuacyjności ściśle wiąże z pojęciem referencji, twierdząc, że ta „ma charakter sytuacyjny” (s.109). Łącząc te dwa pojęcia, Ricoeur wykazuje, że zrozumienie tekstu mówionego jest prostsze od percepcji wypowiedzi pisemnej. Dzieje się tak dzięki językowi używanemu podczas komunikacji ustnej, a dokładniej ujmując – kategoriom gramatycznym bezpośrednio wskazującym na przedmiot wypowiedzi. Ponadto, jak zaznacza Ricoeur, łatwość zrozumienia komunikatu ustnego wynika z pozawerbalnych form porozumiewania się. „[…] W dyskursie mówionym wyrażenie aspektu illokucyjnego zależy od mimiki i gestu oraz od nieartykułowanych czynników dyskursu, które nazywamy prozodycznymi” (s. 99).

Suprasegmentalna warstwa języka (nazwana środkami prozodycznymi) ułatwia przekazanie intencji wypowiedzi. Ricoeur twierdzi również, że w mowie silniej zostaje zaakcentowany aspekt perlokucyjny tekstu (efekt komunikacyjny): „Jest on w większym stopniu właściwością mowy niż dyskursu pisanego” (s. 100). Dlatego też w piśmie dominuje akt lokucyjny, a czynniki ściśle związane z sytuacją komunikacyjną trudno w nim zidentyfikować.

Kolejną cechą, jaką Ricoeur przypisuje mowie, jest nieustająca teraźniejszość, która ściśle wiąże się z poprzednio omówionymi właściwościami mowy, tj. bezpośredniością i sytuacyjnością. W komunikacji mówionej, przedmiot, intencja i cel wypowiedzi są oczywiste, jasne dla odbiorcy tekstu będącego w kontakcie bezpośrednim z nadawcą:

[…] Mówiący przynależy do sytuacji interlokucyjnej. Mówiący jest tam obecny w autentycznym sensie bycia-tam, w sensie Da-sein (s. 102).

[…] Jednostkowa identyfikacja odnosi się ostatecznie do „tu i teraz” określonych przez sytuację mowy […]. Wszystkie referencje języka mówionego opierają się na wskazaniu, które możliwe jest w sytuacji postrzeganej jako wspólna przez obu partnerów dialogu (s. 109).

Rozmowa odnosi się przede wszystkim do tego, co dzieje się „tu i teraz”, partnerzy komunikacji są ze sobą w bliskim kontakcie, w jednym czasie i miejscu rozmawiają o rzeczach znanych, a ułatwia im to zarówno kod językowy, jak i pozawerbalne środki komunikacji (gest, mimika, prozodia języka). Odmienna sytuacja ma miejsce podczas odbioru tekstu pisanego: nadawca (autor) wypowiedzi nie komunikuje się „twarzą w twarz” z odbiorcą. Adresat może odczytać przekaz w zupełnie innym czasie i miejscu niż w tym, w którym została stworzony. Dzięki zmiennym i niejednokrotnie trudnym do zidentyfikowania czynnikom komunikacyjnym rozumienie komunikatu może stać się utrudnione: nie zawsze przedmiot (treść) tekstu będzie oczywisty (oczywista) dla odbiorcy, właśnie ze względu na pośredniość, zachwianie sytuacyjności[3], a także niejednoczesność aktu nadawania i odbioru przekazu.

Mowa według Ricoeur odznacza się ponadto nieuniwersalnością i nieprzypadkowością. Cecha ta w eseju nie została wyartykułowana wprost. Autor omawiając właściwości pisma, uznaje, że:

Dyskurs pisany odsłania się jako dyskurs właśnie przez dialektyczność swego adresu, który jest zarazem uniwersalny i przypadkowy. Z jednej strony – to właśnie semantyczna autonomia tekstu otwiera drogę dla klas potencjalnych czytelników i, że tak powiem, kreuje krąg odbiorców tekstu. Z drugiej strony – to dopiero reakcja odbiorców nadaje tekstowi ważność i znaczenie (s. 104).

Wydaje się, że właściwości te filozof odnosi do aktu odbioru. Jak już wcześniej zostało zaznaczone, tekst pisany skierowany jest do każdego, potrafiącego czytać, co powoduje jego uniwersalność. Natomiast komunikat mówiony zawsze adresowany jest do kogoś konkretnego, będącego w bezpośrednim kontakcie z nadawcą, stąd też nieuniwersalność mowy. Druga wyznaczona przez Ricoeura cecha – przypadkowość – również wiąże się procesem odbioru dzieła. Wypowiedzi pisane, nie dość, że są adresowane do nieskonkretyzowanego odbiorcy, to jeszcze ze względu na „zachwianie” sytuacyjności odbioru mogą zostać odczytane w rozmaity sposób. Dlatego też samo rozumienie pisma Ricoeur nazywa przypadkowym. „Do znaczenia tekstu należy bowiem to, że jest on otwarty dla nieskończonej liczby czytelników i tym samym interpretacji” (s. 105).

Przypadkowość, jak można przypuszczać, wiąże się z brakiem wpływu autora (nadawcy tekstu) na sposób odczytania stworzonej przez niego wypowiedzi. Inaczej jest w sytuacji rozmowy – nadawca, dzięki bezpośredniości porozumiewania się, zawsze może naprowadzić odbiorcę na prawidłowe, zgodne z jego intencją i założonym efektem komunikacyjnym, zrozumienie komunikatu.

Ostatnia właściwość mowy, czyli brak autonomii, wynika z już omówionych cech. Ricoeur zaznacza, że wyłącznie pismo jest wolne od ograniczeń. „[…] Pismo […] uniezależnia się nie tylko od swego autora i swojej pierwotnej publiczności, lecz także od ograniczeń sytuacji dialogicznej, objawia to przeznaczenie dyskursu, jakim jest projektowanie świata” (s. 112-113).

Ograniczenia te, według filozofa, to składniki sytuacji komunikacyjnej, takie jak: nadawca, odbiorca, czas i miejsce, kontekst. Ricoeur sądzi, że interpretacja tekstów pisanych możliwa jest bez sięgania po jego pozatekstowe uwarunkowania. W związku z tym, mówiąc o autonomii pisma, zaznacza jednocześnie swoją koncepcję tekstu literackiego – wolnego od kontekstowych czynników, w tym autora[4].

Podsumowując, mowa w ujęciu Paula Ricoeura oznacza wyłącznie rozmowę, ograniczaną przez czynniki sytuacyjne, takie jak: skonkretyzowany nadawca i odbiorca wypowiedzi, teraźniejszość wypowiadania i procesu przetwarzania tekstu wynikająca z kontaktu „twarzą w twarz”. Czynniki pozatekstowe oraz referencja tekstu są oczywiste dla partnerów komunikacji, a to ułatwia percepcję wypowiedzi. Komunikat mówiony może być rozumiany tylko w jeden sposób, nie podlega interpretacji – poszukiwaniu ukrytych, niewyrażonych wprost sensów. Można więc uznać, że jedną z głównych cech przypisywanych rozmowie jest bezpośredniość, a pozostałe właściwości, czyli sytuacyjność, nieustająca teraźniejszość, nieuniwersalność i nieprzypadkowość, brak autonomii, to jej wypadkowe.

Rozważania Ricoeura są niezwykle interesujące, ale dla współczesnego czytelnika niejednokrotnie bardzo mgliste i nie do końca precyzyjne. Filozof nie zaznaczył, że mówiąc o piśmie i mowie, ma przede wszystkim na myśli tekst literacki i rozmowę. Przyjmując taki punkt odniesienia, można uznać, że wyznaczone przez autora cechy są w dużej mierze właściwe. Jednak znając współczesną myśl językoznawczą, można mieć wobec tekstu i przedstawionych myśli wiele zastrzeżeń.

Po pierwsze, każdemu tekstowi użytkowemu (nie tylko mówionemu, ale także pisanemu) można przypisać właściwości, utożsamiane przez Ricoeura z mową. Zawiadomienie, zaproszenie, list oficjalny również są, mówiąc w języku filozofa, ograniczane przez sytuację komunikacyjną i jej składowe elementy, w związku z tym ich akt odbioru nie jest ani uniwersalny, ani przypadkowy.

Po drugie, treść rozmowy, ale i każdego tekstu ustnego (np. przemówienia, wywiadu) niekoniecznie musi się odnosić do teraźniejszości, czyli czasu, w którym jest tworzona. Nadawca wypowiedzi może poruszać w niej rozmaite problemy, niejednokrotnie odnosząc się np. do przeszłości – historycznych faktów, ideologii, a także kulturowych symboli, metafor. Sytuacyjność „mowy” nie jest zawsze tak oczywista i jasna, jak sądził Ricoeur. Ponadto wydaje się, że czytanie tekstów literackich bez odnoszenia się do czynników pozakontekstowych niejednokrotnie utrudnia zrozumienie przekazu bądź całkowicie je eliminuje, np. sięgając po tekst „Dziadów” Adama Mickiewicza, trudno analizować i interpretować go bez zważania na historię narodu polskiego oraz cechy charakterystyczne romantyzmu – rozumianego zarówno jako epokę literacką, jak i ideologię.

Po trzecie – w komunikatach mówionych niekoniecznie dominuje funkcja informacyjna. W różnego rodzaju gatunkach ustnych, np. rozmowie, przemówieniu, dyskusji, prelekcji może przeważać funkcja ekspresywna bądź impresywna (a w tekstach medialnych jej odmiany – perswazja bądź manipulacja). Dlatego że w wypowiedziach mówionych, oprócz wyznaczników intertekstualnych, pojawia się wiele informacji niewyrażonych wprost, ukrytych, rozumienie mowy również polega na interpretacji przekazu – odkrywaniu tego, co znajduje się „pod powierzchnią” tekstu.

Wszelkie zastrzeżenia wynikają przede wszystkim z czasu, w którym obecnie odczytuje się rozważania Ricoeura. Oczywiście, dla współczesnego odbiorcy jasne jest, że przemyślenia filozofa miały przede wszystkim dowartościować pismo (zapisany tekst literacki) i ukazać jego niezwykłe właściwości, wiążące się przede wszystkim z wolnością odczytania świata wykreowanego przez autora. Służyły ponadto wykazaniu, że zarówno Platon, jak i Bergson mylili się, uznając, że sam akt zapisania mowy jest tylko i wyłącznie transkrypcją, odwzorowaniem kodu mówionego, a przez to tekst pisany odznacza się wtórnością i brakiem wyjątkowości. Ricoeur polemizując z „krytykami pisma”, zaznacza, że „zapis dyskursu jest transkrypcją świata, a transkrypcja ta nie stanowi odwzorowania, lecz metamorfozę” (s. 118). W związku z tym świadomie, współcześnie można by powiedzieć w duchu kognitywizmu, ukazuje moc języka pisanego, która polega na kreowaniu, przekształcaniu świata. Dzięki badaniom przeprowadzonym w XX wieku, oczywiste jest, że to nie tylko pismo, ale także mowa, czyli w ogóle język ma takie właściwości.

Reasumując, rozważania autora ujęte w eseju Mowa i pismo mają szczególną wartość dla teorii literatury, gdyż ukazano w nich, jak trudny i niejednoznaczny jest odbiór tekstów literackich, właśnie ze względu na pośredniość odbioru i zachwianą sytuacyjność. Z kolei do współczesnego językoznawstwa, szczególnie komunikacjonizmu, myśli Ricoeura niewiele wnoszą, wyłącznie prezentują podstawowe wyznaczniki rozmowy – i to w najprostszym jej wariancie.

[1] Kluczowa część eseju nosi podtytuł Obrona pisma, w której Ricoeur wchodzi w dyskusję z argumentami Platona i H. Bergsona, wykazując, że zapis myśli (tekstu) nie wpływa na utratę ich wartości.

[2] Wszystkie cytaty zawarte w niniejszej pracy wywodzą się z wyboru pism Paula Ricoeura dokonanego przez Katarzynę Rosner, zob. P. Ricoeur, Język, tekst, interpretacja, przeł. P. Graff, K. Rosner, Warszawa 1989.

[3] Paul Ricoeur zaznacza, że w piśmie „sytuacja dialogiczna zostaje zaburzona” (s. 101). Przez sytuację dialogiczną rozumie wyłącznie sytuację rozmowy.

[4] Mówiąc o braku powiązań tekstu literackiego z autorem, warto wspomnieć dwie pozostałe, kluczowe dla teorii literatury koncepcje, tj. Rolanda Barthes’a i Umberta Eco (zob. R. Barthes, Śmierć autora, „Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja” 1999 nr 1/2, s. 247-251, U. Eco, Dzieło otwarte: forma i nieokreśloność w poetykach współczesnych, przeł. J. Gałuszka, Warszawa 1973).