Leszek Galas

 

Kartoteka, czyli żywot szarego obywatela

 

Czasy są niby duże, ludzie trochę mali.

Starzec III

 

Czy można umrzeć za życia? Ukryć się we własnym wnętrzu, jak w pustej, wygodnej muszli, która dryfuje swobodnie na falach wzburzonego oceanu zdarzeń? Czy pamięć i tożsamość są jak osobisty palimpsest, który można wyczyścić i zapisać od nowa? A może raczej jak nieustannie powiększająca się statystyka, wykres, naszej (i czy tylko naszej) egzystencji? Czy jesteśmy twórcami, narratorami, własnego losu, czy, tylko jego współautorami? I czy opowieść naszego życia, jest natchnionym poematem, obszerną powieścią, skromną nowelą, czy zwykłą, zapisywaną , dzień po dniu, kartoteką?

Głównym bohaterem Kartoteki jest…- wydaje się, że tak mógłby wyglądać wstęp do eseju, dotyczącego problematyki, poruszonej w sztuce Różewicza. Jednakże, w tym dramacie, w odróżnieniu od głównego, wyraźnie nakreślonego problemu, którym jest zagadnienie ludzkiej tożsamości, tego, co ją determinuje i definiuje, nie występuje, równie wyraźnie nakreślona postać, którą można by uznać za głównego bohatera. Wprawdzie, już w didaskaliach, poprzedzających rozpoczęcie akcji sztuki, autor wyraźnie wskazuje osobę, która wysuwa się na pierwszy plan, jednakże podkreśla, że nie jest ona ani postacią centralną, wokół której nieustannie toczą się wydarzenia, ani tym bardziej kimś z dokładnie określoną tożsamością i życiorysem: „Bohaterem” sztuki jest człowiek bez dokładnie określonego wieku, zajęcia i wyglądu. „Bohater” nasz często przestaje być bohaterem opowiadania i zastępują go inni ludzie, którzy są również „bohaterami”.

1. Autobiografia umarłych za życia

Jest więc naczelna postać Kartoteki zaledwie „bohaterem”. Jednakże, można ją również określić jako antybohatera. Z czym związana jest ta swoista degradacja jego statusu jako postaci dramatu i zwykłego człowieka? Różewicz dotyka w swojej sztuce problemu tożsamości ludzi, którzy przetrwali wojenne piekło. Wstrząsające doświadczenia tego okresu, doprowadziły wiele jednostek do kryzysu osobowości i w konsekwencji do tego, co można nazwać śmiercią egzystencjalną. Umarły za życia człowiek pod względem biologicznym, a czasem i społecznym, funkcjonuje prawidłowo, jednakże jego świadomość jest nieustannie skierowana na bolesną przeszłość. Wojenna trauma jest zbiorowym doświadczaniem, w obliczu którego przestają mieć znaczenie indywidualne dane z życiorysu, osobiste przekonania, plany i dążenia. Wszyscy wokół tracą bliskich, domy i marzenia. Cierpienie traci jednostkowy wymiar, staje się czymś powszechnym, oczywistym, codziennym i co najistotniejsze, wspólnym. Dlatego człowiek, który przeżył wojnę, lecz nie pokonał lęków tego okresu, nieustannie powracając do tamtych czasów, własną, jednostkową, zdekonstruowaną tożsamość, zatapia w zbiorowym, historycznym doświadczeniu, ponieważ tylko w nim odnajduje świadectwo, z którym może się identyfikować i ludzi, którzy go rozumieją. Płaci jednak za to najwyższą cenę, jego życie staje się „życiem”, a on sam, jednym z wielu, „bohaterem” zdławionej ludzkości, z którymi, wspólnie, pisze, na nowo, życiorys swojego pokolenia.

2. Odłamki anonimowej? egzystencji

Wspólnie konstytuowana, zbiorowa, martyrologiczna tożsamość oraz wskazówki autora, dotyczące nieokreśloności Bohatera, mogą skłaniać do uznania, że jest on jedynie czymś w rodzaju bohatera zbiorowego, modelu, zwierciadła odbijającego mnogość wojennych losów, w którym przeglądać się może jedynie umarła za życia generacja. Jednakże, można również przyjąć, że podkreślona przez autora Kartoteki, nieokreśloność, wysuwającej się na pierwszy plan postaci, uwidacznia jedynie kryzys jej tożsamości. Dodatkowo, do takiej interpretacji, skłania również mnogość drobnych faktów, dotyczących przeszłości i teraźniejszości Bohatera, które, niczym odłamki jego dawnego „ja”, są rozproszone na kartach dramatu.

Różewicz umieścił w tekście sztuki życiorys(y) Bohatera. Został on celowo napisany w taki sposób, aby na pierwszy rzut oka wyglądał na zlepek fragmentów z życiorysów różnych osób, jednakże, gdy przyjrzeć się mu dokładniej, odsłania on niesprzeczny i logiczny ciąg wydarzeń z życia jednej osoby. O tym, że mamy do czynienia z opisem losów jednego człowieka, wskazuje również jedno ze zdań osobliwego curriculum vitae, odmienne, nie pasujące do innych: „Ludzie, chodźcie do mnie wszyscy!” – uwidaczniające, jak bardzo Bohater nie rozpoznaje teraźniejszego siebie, we własnej, dawnej przeszłości, która, aktualnie, jawi mu się niczym przeszłość różnych ludzi, i jak bardzo pragnie on, aby fragmenty jego roztrzaskanego „ja”, na nowo, ułożyły się w jedną, spójną emocjonalnie, całość. Zdekonstruowana, wewnętrznie niespójna tożsamość, przejawia się również, w używaniu przez mężczyznę różnych imion.

Z życiorysu możemy się dowiedzieć, że Bohater urodził się w 1920r. Ukończył szkołę podstawową, gimnazjum, szkołę średnią, i, gdy w 1939r. przystąpił do egzaminu dojrzałości, wybuchła druga wojna światowa. Po zakończeniu wojny, przystąpił jeszcze raz do matury i po zdaniu egzaminu, chciał się dostać do magistratu. Z różnych fragmentów sztuki, dowiadujemy się o kolejnych faktach z jego życia: Bohater ma 38 lat, w czasie wojny walczył w powstańczych oddziałach i uzyskał stopień podchorążego, aktualnie jest zastępcą wicedyrektora operetki narodowej, zajmuje się też pisaniem wierszy. Kluczem do rozszyfrowania jego życiorysu, jest ta ostatnia informacja – gdy zestawimy fakt, że jest on poetą, z datą jego urodzenia, okaże się, że należy on do pokolenia Kolumbów, i w czasie wojny, był on, prawdopodobnie, jednym z wielu, walczących, młodych artystów, rówieśnikiem, i być może, również towarzyszem broni np. Baczyńskiego.

3. Upadły heros

Postawą ludzi umarłych za życia jest bierność i wycofanie na drugi plan biegu zdarzeń, bycie widzem a nie aktorem w teatrze codzienności. Człowiek, który odczuwa egzystencjalną pustkę, jest przeciwieństwem protagonistes – odtwórcy głównej roli w antycznej tragedii, jest antybohaterem. Dlatego, Różewicz, w celu podkreślenia pasywności głównej postaci  dramatu, wprowadza do Kartoteki Chór Starców, na podobieństwo chóru w greckiej tragedii. Starcy, oczekują od Bohatera wielkich czynów, na miarę mitologicznych herosów: „Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,

Ten młody zdusi Centaury,

Piekłu ofiarę wydrze,

Do nieba pójdzie po laury”.

Jednakże, adresat tych słów ignoruje wezwanie chóru. Jego główna „aktywność” polega na leżeniu w łóżku, spaniu i rozmowach z odwiedzającymi go osobami. Rzadko wychodzi on ze swojego pokoju, sprawy służbowe również załatwia u siebie. Drzwi, umieszczone w przeciwległych ścianach pokoju Bohatera, są cały czas otwarte i przechodzą nimi, przez pokój, jak przez ulicę, różni ludzie, niektórzy na chwilę przystają i mówią coś, słuchają lub czytają gazetę i idą dalej, inni myślą, że znajdują się w kawiarni – taka stylizacja doskonale podkreśla, że apatyczny mężczyzna jest jedynie widzem, przesuwającego się przed jego sennymi oczami, spektaklu zwyczajnego życia. Obojętność poety na wezwanie Starców, wskazuje, że stare, przekazywane poprzez sztukę, mitologiczne schematy, według których postrzegano i gloryfikowano wojnę, po terrorze drugiej wojny światowej, straciły rację bytu. Sztuka skapitulowała, próbując opisać ludobójstwo i obozy koncentracyjne, posługując się homerycką narracją, na stale zakorzenioną w cywilizacji europejskiej.

Chór spełnia jeszcze jedną funkcję. Wskazuje na przenikanie się dwóch światów, scenicznego, wypełnionego postaciami z marzeń, snów i urojeń oraz szarej rzeczywistości Polski z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Niektóre osoby, rozmawiające z Bohaterem, nie żyją od wielu lat, inne są wytworami jego umysłu. Również, Starcy, wydają się być po prostu projekcją, skonfrontowanej ze sobą, podświadomości mężczyzny, ponieważ, z jednej strony, wzywają go do heroicznych działań, z drugiej, wyliczają jego lęki i sugerując ich przyczynę, podpowiadają, jak zażegnać kryzys tożsamości: „Ty boisz się krzesła

starej gazety stukania

głosów za ścianą

dziwaczysz

a może

chcesz się wyróżnić”. Mówią mu również: „spójrz nam w oczy

nie kryj się po kątach

nie stój pod ścianą

przecież nikt ci nie każe

stać pod ścianą” – co oznacza, że Bohater musi przestać żyć traumatycznymi wspomnieniami, widokiem ludzi rozstrzeliwanych pod murem, odwrócić wzrok od przeszłości i spojrzeć w „oczy” własnej podświadomości, aby ją wreszcie zaakceptować. Notabene, ściana nie jest tu tylko metaforą – mężczyzna, rozmawiając z ludźmi, często odwraca się do ściany, co podkreśla, jak głęboko odłamki wojennych przeżyć wbiły się w jego psychikę.

Upadły poeta egzystuje pomiędzy światem przeszłości, snu i wyobraźni oraz biernym odbiorem świata niewygodnej teraźniejszości. W obu jest antybohaterem, znudzonym, apatycznym widzem, dziejącego się przed jego oczami przedstawienia. Wyobraźnia jest dla niego środkiem do wytworzenia azylu surrealistycznej rzeczywistości, sposobem na ominięcie a nie rozwiązanie problemów, które go przerastają: „Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od czego jest nadrealizm, metafizyka, poetyka snów. (woła) Dwie duże kawy!”

Antybohaterstwo poety nie przejawia się jedynie w wycofaniu z teraźniejszego życia. Również niektóre fakty z przeszłości ujawniają mroczą stronę jego osobowości. W czasie wojny, nieudolnie czyszcząc broń, śmiertelnie postrzelił żołnierza ze swojego oddziału. Wykonywał także bezrefleksyjnie rozkazy. Po wojnie był, prawdopodobnie, agitatorem komunistycznej władzy: opisał w gazecie barwny pokaz fajerwerków nad miastem, nie wspominając o biedzie górników i złych warunkach pracy w kopalni. Zwierza się też wujowi z popełnionego dawniej „klaskania”, którego wspomnienie, stało się udręką dla jego sumienia. Prześladują go również głosy niemieckich żołnierzy i wojenne skojarzenia: spoglądając przez okno, na ludzi, kręcących się na karuzeli, widzi wisielców na szubienicy. Antyprotagonizm poety najpełniej wyraża scena, w której zamierza popełnić samobójstwo, wieszając się na sznurze, jednakże rezygnuje, stwierdzając, że nie warto ginąć za egoistyczną ludzkość – znamienne jest to, że na początku tej sceny Chór wychodzi z pokoju, nie mogąc znieść widoku poczynań Bohatera.

4. Pustka i mur

Upadły protagonista wegetuje, odgradzając się od przepływającej wokół niego teraźniejszości i koncentrując się na zaglądaniu w głąb siebie, gdzie pragnie odnaleźć schronienie przed prześladującą go przeszłością. Mężczyzna dzieli swoje życie na okres dzieciństwa i młodości, czas marzeń i poszukiwania samego siebie oraz teraźniejszość, w której siebie odnalazł. Jego podróż zakończyła się na pustyni, którą stała się jego świadomość. Poeta ma poczucie wewnętrznej pustki, w której żadne doświadczenie nie przykuwa uwagi, nie jest warte, aby się do niego zbliżyć, przyjrzeć się mu i zachować je w pamięci, w której jest miejsce tylko dla wspomnień z odległej przeszłości: „Wszystko jest na zewnątrz. A tam są jakieś twarze, drzewa, obłoki, umarli… ale to wszystko tylko przepływa przeze mnie”. Bohater ma świadomość, że, pomimo wysokiej pozycji społecznej, wraz z utratą marzeń i radości ze spontanicznego chłonięcia życia, utracił człowieczeństwo: „Wie wujek, kiedy byłem małym chłopcem, bawiłem się w konie. Zamieniałem się w konia i z rozwianą grzywą pędziłem przez podwórko i ulice. A teraz, wujku, nie mogę się zamienić w człowieka, choć jestem dyrektorem instytutu”. Poczucie jałowości własnej egzystencji jest spotęgowane poetycznym, skrajnie emocjonalnym odbiorem rzeczywistości przez Bohatera, które powoduje, że targają nim sprzeczne namiętności. Również do samej poezji mężczyzna ma ambiwalentny stosunek: „Bohater z rozpaczą w głosie. Krzyczy

Jestem poetą, jestem poetą! Jestem poetą!! (Bohater śmieje się)

jestem poetą, jestem poetą, jestem…

Bohater płacze.” W wywiadzie, dotyczącym jego twórczości, poeta mówi, że poprzez sztukę chciał zbliżyć się do zwykłych ludzi i ich losów, wyrazić szacunek do ich prostego życia i nieść im nadzieję. Niestety, poezja stała się szkłem powiększającym, przez które Bohater ogląda własne lęki.

Mężczyzna, oprócz poczucia wewnętrznej pustki, odczuwa silnie granicę pomiędzy nim a zewnętrznym, obcym światem. W scenie, w której usiłuje przezwyciężyć własną podświadomość, „zabijając”, prześladujący go, Chór Starców”, wygłasza monolog, w którym odmitologizowuje własne życie. Bohater, wyznaje, że jego dotychczasowa, trzydziestoośmioletnia egzystencja, złożona z błahych spraw, działań i wydarzeń, doprowadziła go pod ścianę. Metafora ściany wyraża trzy treści: po pierwsze, wyznacza granicę niezrozumienia, pomiędzy jego pokoleniem, najsilniej doświadczonym przez wojnę, której czas zbiegł się z młodością Kolumbów, a starszym pokoleniem oraz młodszymi, powojennymi generacjami, które wojnę znają jedynie z książek i opowieści; po drugie, ściana oznacza granicę pomiędzy pustą świadomością poety a światem zewnętrznym; ściana, również, to po prostu mur, pod którym przeprowadzano egzekucje: „Stoję pod ścianą. Bracia moi, moje pokolenie! Do was mówię. Nie mogą nas zrozumieć, młodzi i starzy! Jak to się stało?! Nie mogę zrozumieć. Byłem przecież i we mnie było dużo różnych rzeczy, a teraz tu nic nie ma. Tu, tu! Nie trzeba! Nie zawiązywać!  Nie trzeba zawiązywać oczu! Chcę patrzeć do końca.”

Przedstawicielem powojennego pokolenia, które nie tylko nie doświadczyło, ale również nie słyszało o minionej wojnie jest w Kartotece, osiemnastoletnia dziewczyna, niemieckiej narodowości. Bohater mówi jej, że świat potrzebuje takich jak ona – młodych, pięknych i beztroskich. Mężczyzna poczuwa się do obowiązku przekazania jej czegoś istotnego o swojej traumatycznej przeszłości, co stanowiłoby most pomiędzy dwoma, odgrodzonymi pokoleniami, jednakże, nie potrafi znaleźć odpowiednich słów dla osobistych, wstrząsających doświadczeń, tak obcych dla młodej dziewczyny: „ Wszystko to wyszło jakoś śmiesznie. Jak głupio, jak strasznie głupio. Czy nie można nic powiedzieć, wyjaśnić drugiemu człowiekowi, Nie można przekazać tego, co jest najważniejsze…o Boże!”.

5. Dwa owoce

Dziewczyna, wychodząc z pokoju poety, pozostawia na stole jabłko. Owoc jest symbolem nowego życia, odrodzenia i nadziei. Zapowiedzią międzyludzkiego porozumienia i pokoju. Jednakże, w kulturze europejskiej jabłko posiada głębsze, mitologiczne znaczenie. Wie o tym sekretarka Bohatera, która, jako kobieta, jest mniej narażona na wpływ, jaki wywiera na mężczyzn, zmitologizowana idea wojny, i która, jako kobieta, może wojnę zdemitologizować. Sekretarka, niczym biblijna Ewa, nakłania Bohatera do zjedzenia jabłka (mężczyzna twierdzi, że owoc pochodzi: „Z drzewa wiadomości złego i dobrego”) jednakże poeta zasypia i dziewczyna sama nadgryza owoc. Scena ta ukazuje przenicowanie sensu biblijnego pramitu, drugiego (po mitologii greckiej) źródła kultury europejskiej. Poeta, pomimo że jest mężczyzną, potrafi oprzeć się kuszeniu Chóru Starców, nakłaniających do wielkich, lecz uwikłanych w przemoc, czynów (w kontekście tej sceny pełnią oni rolę Szatana), jednakże, jest to możliwe tylko dlatego, że jest skażony apatią, paraliżującą działanie. Tylko Sekretarka, jako kobieta, biologicznie przygotowana do ochrony życia, myśląca w większym stopniu praktycznie niż abstrakcyjnie, pozbawiona męskich cech, które mogą być wykorzystane jako narzędzie zagłady, potrafi zakwestionować mitologiczny sens wojny wraz z teoretycznymi korzyściami, z niej wynikającymi: „Mężczyźni są strasznie dziecinni. Ciągle dążą, a jak już dotrą do celu, rozpaczają. Śpieszą się, mordują. Nigdy by w nich nie dojrzał płód. Są nieuważni. Żaden z nich nie uchroni przez dziewięć miesięcy owocu. Jak to dobrze, że my dźwigamy i rodzimy życie… Oni są urodzonymi abstrakcjonistami. W tym jest śmierć”. Innymi słowy, tylko ten, kto nosi w sobie owoc życia jest gotowy na spożycie mityczne jabłka. Sekretarka odporna jest na wojenny zew i dlatego może przeciwstawić się Starcom. Nakazuje im, aby przestali dręczyć Bohatera (wprawdzie kobieta jest postacią realnie istniejącą a Starcy jedynie projekcją świadomości mężczyzny, jednakże w sztuce przenikają się nieustannie, świat rzeczywisty ze sferą iluzji, marzeń, wyobraźni, również w czasie tej sceny, dziejącej się podczas snu Bohatera). Chór opuszcza pokój poety i nie pojawia się więcej. Przepędzenie Starców, reprezentantów antycznych wartości i przenicowanie sensu biblijnego mitu, w którym Ewa zajmuje miejsce Adama, wskazuje nie na ostateczne wyrugowanie mitologicznych treści z kultury, a na wyczerpanie ich roli jako aksjologicznych drogowskazów, nieprzydatnych jako fundamentów cywilizacji, którą trzeba wznieść na zgliszczach starego świata. Również scena, w której poeta, zdenerwowany nakłanianiem go przez Chór do działania, „zabija” Starców, ukazuje, że antycznych ideałów nie można usunąć z kultury, ponieważ, chociaż Starcy zostali zamordowani, pojawiają się w następnych scenach, kontynuując nakłanianie mężczyzny do heroicznych czynów. Ostateczne odejście Chóru, którego zadaniem było udzielanie duchowego wsparcia Bohaterowi, i którego głos, był głosem podświadomości poety, wskazuje również, że nadszedł czas, aby mężczyzna, wydobył się z apatii i wiódł życie, wolne od  lęków przeszłości.

6. Na rozstaju dróg

Kolejne sceny Kartoteki dzieją się jakiś czas później – w didaskaliach czytamy: „Pokój ten sam. Bohater ten sam. Gęsty, ciemny zarost na jego twarzy wskazuje, że czas mija”. Równolegle do upływającego czasu, rozpoczyna się długi i żmudny proces wydobywania się mężczyzny z wojennej traumy. Proces, który, być może, nigdy się nie zakończy. Bohatera nadal odwiedzają zmarli znajomi, wiele rzeczy nadal kojarzy mu się z wojennym terrorem i nie pozwala zapomnieć o bolesnej młodości. Jednakże, nie pogrąża się on już całkowicie, jak dawniej, w rozpamiętywaniu przeszłości. Praca staje się dla niego alternatywą, ucieczką od siebie. Wypełnianie zawodowych obowiązków nie daje jednak satysfakcji i poczucia realizacji czegoś istotnego, celu, dla którego warto działać i żyć: „Nie mam ważnych spraw. Bardzo często stoję w kolejce przed okienkiem, ale w pewnej chwili odchodzę i idę dalej. Czy stoję na początku, czy na końcu kolejki, to nie ma większego znaczenia. Wszystko już zostało załatwione”. Bohater, wraz z upływem czasu, w pewnym stopniu, odmitologizował wojenną przeszłość i nabrał dystansu do cierpienia – gdy Młody Mężczyzna chce mu opowiedzieć o własnej męce i torturach (prawdopodobnie chodzi o prześladowanie ze strony komunistycznej władzy), poeta, z ironią, odpowiada: „Pewnie zacznie się martyrologia”. Pomimo tego, nadal przejawia skłonność do stawiania się w roli reprezentanta pokrzywdzonych, tyle że przez obecną sytuację na świecie, a nie wydarzenia z przeszłości: „Całą pustkę, cały strach współczesnej ludzkości noszę w brzuchu”. Jednakże, co najważniejsze, Bohater, wyzbył się wstrętu do ludzkiego gatunku, nauczył się wybaczać: „I nie czuję już do ludzi nienawiści”.

7. Ocaleni do życia

Jakie będą dalsze losy Bohatera? Różewicz nie umieścił w Kartotece standardowego zakończenia – w pewnym momencie akcja sztuki po prostu się urywa. Taki zabieg, zwany „otwartym zakończeniem”, upodabnia sztukę do życia, podkreśla przypadkowość i nieprzewidywalność ludzkiej egzystencji. Drogowskazem wskazującym kierunek, w jakim może potoczy się życie poety jest wypowiedziane przez niego zdanie: „Jak się żyje, to trzeba jeszcze grać. Trzeba prowadzić kartotekę”. Sugeruje ono, że mężczyzna z biernego widza i obserwatora teraźniejszości ma szansę przekształcić się w aktora, świadomie kreującego i kierującego własną egzystencją. Nasuwa się tutaj, oczywiście, pytanie: czym jest tytułowa kartoteka? Odpowiedź ukryta jest we fragmencie, w którym Bohater opowiada Sekretarce o swoim ojcu: „…gdyby się różnił

od tych zwykłych szarych ludzi

gdyby był ludożercą

Lollobrigidą

astronautą

 

Ale on był małym urzędnikiem

w powiatowej mieścinie

Takim jak ja

jak ty

jak my wszyscy

Tacy ludzie odchodzą szybko. Zapomina się o nich”. Prości, zwyczajni ludzie, wiodą zwyczajne, szare życie. Rytmem ich egzystencji jest pulsująca rutyną codzienność. Pchają oni „taczkę żywota” dzień po dniu. Dni zamieniają się w tygodnie, tygodnie w miesiące, a te w lata. W ich życiu nie dzieje się nic, co wykraczałoby poza narodziny i śmierć, pracę i odpoczynek, śluby i rozwody, wyczekiwanie na święta. Jednakże, posiadają oni zdolność odnajdywania radości w drobnych sprawach i rzeczach. Styl ich życia, w którym wszystko jest dokładnie ulokowane nie tylko w przestrzeni i czasie, lecz przede wszystkim w pamięci, można porównać do prowadzonej przez urzędnika kartoteki. Każde wspomnienie, pozytywne czy negatywne, tragiczne czy radosne, ma swoje miejsce, swoją szufladę, w której już na zawsze tkwi, a z czasem blaknie jak litery i cyfry sprawozdania, zapisane na białym papierze, aby nie rzucać cienia na nowe, „świeże” wspomnienia. Dzięki temu nabiera się do przeszłości dystansu.

Bohater dawno temu utracił właściwe zwykłym ludziom cechy, umożliwiające bezpośredni i afirmatywny stosunek do życia. Wprawdzie, kilka razy podkreśla, że czuje się prostym człowiekiem, jednakże, awans społeczny, związany z jego profesją, oddalił go od szarych obywateli. Również poezja, która miała skrócić ten dystans, raczej go wydłużyła.  Poeta, utracił, właściwą prostym ludziom, autentyczną radość z życia, zastąpił ją intelektualną, racjonalną perspektywą, oddalającą człowieka od intuicyjnego, bezpośredniego zrozumienia i pogodzenia z rzeczywistością: „Wszystkie nieporozumienia między mną a światem wywodzą się z tego, że jestem prymitywny i chcę poważnie traktować życie”.

Mężczyzna, aby wydobyć się z egzystencjalnej pustyni i przestać być człowiekiem umarłym za życia, musi tragiczne wspomnienia umieścić w przeznaczonej im szufladzie. Pierwszy krok został już postawiony. Nie przez poetę, a jego sekretarkę, która pomogła mu pozbyć się Starców, głosu jego podświadomości – odsłania się tu podwójna rola Sekretarki – jako urzędniczka, pracująca dla Bohatera, wicedyrektora operetki narodowej, porządkowała jego dokumenty, a jako człowiek, podający pomocną dłoń, ofierze wojennych prześladowań, rozpoczęła uporządkowanie kartoteki jego życia. Reszta należy do niego. Poeta, musi stłumić skłonności do mitologizowania i stawiania w centrum wojennej martyrologii własnego cierpienia, czyli przywary, których istnienie, „wskazała” mu jego podświadomość: „…a może chcesz się wyróżnić”. Jeżeli, Bohater uświadomi sobie, że nie tylko on doświadczył piekła wojny i pozwoli wreszcie umilknąć własnym demonom, zdobyć dystans do siebie i świata, to, być może, uda mu się wewnętrzną pustkę wypełnić kartoteką nowego, zwykłego losu, i z innymi, takimi jak on, napisać życiorys szarych bohaterów codzienności – już nie umarłych – a zmartwychwstałych do życia.