Leszek Galas

 

Chiny contra  Zachód – odmienne ontologie, odmienne sztuki wojny

Chiny i cywilizacja zachodnia w ciągu kilku tysiącleci istnienia i rozwoju wytworzyły różne, a w niektórych aspektach opozycyjne względem siebie wzorce, dogmaty kulturowe. Najważniejsze z tych dychotomii, zakorzenione w problematyce filozoficznej, konstytuowały, na przestrzeni wieków, światopogląd mieszkańca danej cywilizacji w całym jego zakresie – obszarze metafizyczno-religijnym, zwyczajach i formach codziennego życia, sferze politycznej, z którą, nierozerwalnie, związane jest zagadnienie bezpieczeństwa państwa i postrzeganie wojny w kontekstach ideologii i realizacji, pragmatyki konfliktu.

Pierwsza dychotomia (immanencji i transcendencji) wskazuje obszar, którym z różnych względów interesuje się dana cywilizacja i na którym koncentruje znaczny procent swojej aktywności, obszar określa również kierunek jej rozwoju – cywilizacja zachodnia jest zorientowana transcendentnie, przejawia zainteresowanie obszarem zewnętrznym w stosunku do niej i tendencję do penetracji tego obszaru, zarówno pod względem naukowym, gospodarczym jak i militarnym. Wszystko to rzutowało w Europie na rozwój nauki i realizowaną na przestrzeni wieków politykę podbojów i poszerzania strefy wpływów np. kolonie, aż do ekspansji kosmosu. Dla mieszkańca zachodniej cywilizacji w możliwości przekraczania teraźniejszych granic manifestuje się istota wolności – doskonale opisuje ten „pęd ku transcendencji” Yves Paccalet: „Odchodzić. Wędrować. Błądzić. Podróżować. Umykać. Oglądać inne okolice niż własne. My wszyscy jesteśmy międzynarodowymi jaskółkami w drodze, nomadami, pielgrzymami. Nasz gatunek, homo sapiens, pojawił się przed około dwudziestoma tysiącami lat na wschodnioazjatyckiej sawannie, zanim rozprzestrzenił się po powierzchni ziemi… Zawsze twierdziłem, że dla każdej istoty liczy się jedynie droga. Wędrówka to życie. Nie chodzi o wyruszanie i przybywanie. Radością jest błądzenie, doznawanie bez przerwy uczucia oddalania się. Pragnę wyobrazić sobie niespodzianki i radości czekające mnie po drugiej stronie gór… żal mi ludzi osiadłych. Wydaje mi się, że są schwytani na lep, ograniczeni, przytwierdzeni do ponurej rzeczywistości, skazani na więzienie jednego miejsca, na niezmienny krajobraz, na wciąż te same zwyczaje…”[1]. Zewnętrzne ukierunkowanie Zachodu przejawia się również w sferze wiary – w religiach monoteistycznych, stanowiących fundament europejskiej kultury, Bóg jest przedstawiany, jako transcendentny w stosunku do świata.

Cywilizacja Chin, w przeciwieństwie do Zachodu, zorientowana była do końca XIX wieku immanentnie, ku wewnętrznym obszarom państwa i rodzinnej okolicy, koncepcja życia, jako wędrówki była pojmowana negatywnie, przekraczanie granic utożsamiano z niebezpieczeństwem – poeta Qu Yuan nadaje transcendencji złowieszczy wymiar:

O duchu, wróć!

Czemu siedzibę swoją opuściłeś,

Aby przemierzać cztery strony świata?

Czemu wyszedłeś z krainy radości,

By się zapuszczać w dziedziny złowrogie[2]

Konsekwencją immanentnej wizji życia w każdym z jego aspektów, była odmienna koncepcja rozumienia wojny – w przeciwieństwie do zachodniej polityki podbojów i eskalacji własnego terytorium, Chiny były zorientowane głównie na wojnę obronną i nie wytworzył się tam, w odróżnieniu od Zachodu, archetyp wielkiego wodza, słynącego z podbojów, który manifestował się w np. w postaci Aleksandra Wielkiego, Napoleona, idealizując wojnę i przekonując o jej konieczności następne pokolenia. Skierowanie życia w każdym aspekcie ku wewnątrz, wpłynęło także na różny od zachodniego pogląd na możliwość poznania – w Księdze Drogi i Cnoty czytamy:

Nie wychodząc za drzwi domu, można poznać cały świat.

Nie wyglądając przez okno, można poznać dao Nieba (prawa

Natury).

Im dalszą ktoś odbywa wędrówkę, tym wiedza jego staje się

mniejsza.

Dlatego mędrzec bez wędrowania wie [wszystko],

Bez oglądania pojmuje jasno

i bez podejmowania działań dokonuje [wszystkiego][3].

Druga z dychotomii definiujących światopogląd znamienny dla danej cywilizacji, zawiera się w paradygmacie ontologiczno – kosmologicznym, uznającym dualizm elementarnych sił, pierwiastków za podstawową zasadę istnienia. W zależności od danej cywilizacji dualizm ten przyjmuje inną postać. Cywilizacja Zachodu wytworzyła dualizm antagonistyczny – u podstaw bytu odbywa się walka przeciwstawnych sił lub elementów: Boga i Szatana, Światła i Ciemności, Dobra i Zła – nadanie konfliktowi wymiaru kosmologicznej i ontologicznej zasady wpłynęło na proces sakralizacji, mitologizacji wojny i w wyniku tego, jej afirmację w europejskiej kulturze (wojna ludzka, jako przejaw odtworzenia w mikroskali kosmicznego paradygmatu). Paradoks, jaki jest tu widoczny, polega na ustanowieniu porządku przez wojnę, która jest manifestacją chaosu.

Cywilizacja chińska wypracowała przeciwstawną względem Zachodu wersję dualizmu – komplementarną, opartą na koncepcji Triady, trzech mocy, elementów: Ziemia – utożsamiana z żeńskim, mrocznym elementem Yin, Niebo, jako personifikacja męskiego, świetlistego elementu Yang i Człowiek, w którym manifestują się oba pierwiastki. Yang oraz Yin pozostają w stosunku do siebie w harmonijnej relacji, jeden element przeistacza się w drugi oraz zawiera cząstkę drugiego, jednakże, nadrzędną rolę w tym systemie przypisano człowiekowi – jednostka osiągając „stan Harmonii i Trzymania się Środka” udoskonala własną naturę i wskutek tego doprowadza do doskonalenie natury innych ludzi, następnie natury innych bytów aż do natury Ziemi i Nieba, co równoznaczne jest z kosmiczną harmonią. Chińska ontologia wyklucza konflikt z powyższego procesu i wojna nie uzyskuje (jak w przypadku zachodniej kultury) statusu kosmicznej zasady.

Koncepcja Triady została rozwinięta przez konfucjanistów, następców Konfucjusza, chińskiego myśliciela potępiającego wojnę, głoszącego afirmację harmonii i pokoju. Podobne poglądy głosili również przedstawiciele dwóch innych, głównych chińskich szkół filozoficznych – taoizmu i moizmu. Filozofia Konfucjusza od II w. p.n.e. do końca XIX wieku była częścią oficjalnej ideologii, którą musiał respektować każdy Cesarz (przynajmniej w teorii, zachowując pozory).  Dlatego, oficjalnie tolerowano jedynie wojnę defensywną i „wojnę prewencyjną”, w przypadku, gdy w sąsiednich terytoriach zauważono łamanie prawa lub przygotowania do wojny ofensywnej. Wraz ze zredukowaniem funkcji wojny, zredukowano rolę wojownika do roli policjanta, a jego samego traktowano z pogardą, co jest przeciwstawne sytuacji wojownika w Europie – wystarczy wspomnieć o kulcie średniowiecznych rycerzy, germańskich wojownikach idących po śmierci do Valhalii, aby tam oczekiwać na ostateczną bitwę – Ragnarok albo bohaterach homeryckiej Iliady.

Kolejną z przyczyn odmiennej optyki spojrzenia na zagadnienie wojny w cywilizacjach zachodniej i chińskiej, jest występowanie elementu konfliktu, walki w mitologiach i religiach Zachodu, który manifestuje się w postaci wojowniczych bóstw np. Ares w mitologii greckiej, Thor w mitologii germańskiej – natomiast w chińskich wierzeniach nie występowały bóstwa symbolizujące wojnę. Znamiennym przykładem bóstwa, które legitymizuje wojnę jest Jahwe – Bóg Starego Testamentu, który patronuje narodowi wybranemu – Izraelitom w wojnie przeciw poganom: „ Niech słucha ziemia i wszystko, co ją napełnia, świat i wszystko, co na nim wyrasta! Bo Pan kipi gniewem na wszystkich pogan i wrze z oburzenia na wszystkie ich wojska. Przeznaczył je na zagładę, na rzeź je wydał. Zabici ich leżą porozrzucani, rozchodzi się zaduch z ich trupów; od krwi ich rozmiękły góry, całe wojsko niebieskie topnieje (…) Zaiste, mój miecz upoił się na niebiosach; oto spadnie na Edom, na lud, który przeznaczyłem na potępienie. Miecz Pana spłynął krwią…[4].

Przyczyny różnego spojrzenia na sprawy dotyczące konfliktu w cywilizacjach Zachodu i Chin, doprowadziły do powszechnego zjawiska idealizacji, sakralizacji, mitologizacji wojny, włączenia jej do kulturowej sfery sacrum na europejskim kontynencie. Kult wojny w europejskiej filozofii militarnej, przejawia się najsilniej w koncepcji Karla von Clausewitza, według którego, działania wojenne wymagają użycia całego wojennego potencjału do unicestwienia wroga.  Natomiast w Chinach wojna stanowiła profanum. Z tego powodu nie upoetyczniano konfliktu i był on ujmowany wyłącznie w kategoriach pragmatycznych. Chińskie pojęcie wojny jest znacznie pojemniejsze od zachodniego, wykracza poza europejskie rozumienie wojny, jako otwartego konfliktu militarnego dwóch stron, prowadzonego na szeroką skalę, i obejmuje całą sferę napięć, sporów, wymiany roszczeń i zabiegów dyplomatycznych, jakie zwiastują, prognozują i poprzedzają antagonistyczne działania militarne.

Kult wojny w europejskiej filozofii militarnej, przejawia się najsilniej w koncepcji Karla von Clausewitza, według którego, działania wojenne wymagają użycia całego wojennego potencjału do unicestwienia wroga. Jego teoria była wielokrotnie wykorzystywana w konfliktach na starym kontynencie. Natomiast, sztandarowym przykładem chińskiego, prewencyjnego i pragmatycznego ujęcia wojny jest Księga Mistrza SUN ZI (Tsu), szerzej znana jako Sztuka wojny, starożytny traktat zawierający zbiór reguł, których zastosowanie gwarantuje zwycięstwo – wg. Sun ZI dysponując szczegółowymi informacjami o stanie wrogiej armii i dokonując wnikliwej, teoretycznej symulacji przebiegu konfliktu, możemy poznać wynik bitwy jeszcze przed jej rozpoczęciem: „Ten, kto przed rozpoczęciem wojny zwycięża podczas wyliczenia punktów [przewagi] na posiedzeniu rady państwowej, uzyskuje po prostu wiele punktów. Natomiast ten, kto jeszcze przed wojną przegrywa podczas wyliczania punktów na takim posiedzeniu, uzyskuje mało tych punktów. Ten, kto zyskuje wiele punktów [podczas ocen] – zwycięża [także w polu], a ten, kto zdobywa mało punktów – ponosi klęskę. A cóż mówić o takim, który wcale nie uzyskał punktów [przewagi]! Ja patrząc tylko na to, (czyli na same rachuby) przewidzieć mogę, kto zwycięży, a kto przegra. Reguły traktatu stanowią swego rodzaju aksjomaty, aby skutecznie walczyć należy do dynamicznie zmieniającej się sytuacji dopasować właściwe reguły.

Pragmatyzm sztuki wojennej sprowadza się do maksymalizacji korzyści i minimalizacji strat, a pełna realizacja tego zamierzenia dokonuje się w sytuacji przejęcia wrogich wojsk bez konieczności toczenia bitew: „Najlepszym z najlepszych jest, bowiem podporządkowanie sobie wojsk przeciwnika, ale bez walczenia – Ośmielę się spytać: jak poradzić sobie wojskami wroga podejmującymi ofensywę w wielkiej liczbie i świetnie zorganizowanymi? Odpowiedź brzmi: najpierw należy zawładnąć tym, co wróg ceni sobie najbardziej, a stanie się on uległy”. Dlatego tez priorytetem jest użycie wywiadu – tajnych agentów, nie tylko dla zdobycia cennych informacji, ale również stosowanie korupcji, szantażu, a nawet zamachów na wodza wrogiej armii lub osób z jego otoczenia, należy także przekupywać agentów wroga.

Konieczne jest zastosowanie metod wojny psychologicznej i dezinformacji nie tylko w odniesieniu do przeciwnika, ale również wewnątrz własnej armii. Dezinformacja wśród własnych oficerów, w przypadku ich zdrady, gwarantuje, że nie przekażą cennych informacji przeciwnikowi, a dodatkowo przekazując fałszywe informacje, będą kontynuować proces dezinformacji, dotyczy to również zwykłych żołnierzy. Aby uskutecznić dezinformację, wódz powinien często zmieniać wytyczne oraz miejsca postoju wojsk. Wojna psychologiczna polega na nieustannym wprowadzaniu wroga w błąd: zwabianie oddziałów przeciwnika w miejsce utrudniające walkę lub odstraszanie od terenu, w którym uzyskałby przewagę, ukazywanie armii, jako słabej, gdy jest silna i silnej, gdy jest słaba, dzielenie armii na mniejsze oddziały rozmieszczone w znacznej odległości od siebie w celu zdekoncentrowania przeciwnika i zmuszenia jego armii do rozproszenia. W przypadku okrążenia wrogich oddziałów należy pozostawić im wąska szczelinę do ucieczki, ponieważ szczelnie okrążeni żołnierze w obliczu nadchodzącej klęski wskutek desperacji stają się trudniejsi do pokonania – tą zasadę wódz może także zastosować w przypadku, gdy jego armia przegrywa – pozwalając, aby wróg ją szczelnie okrążył, co może niespodziewanie zmienić wynik bitwy – zasada ta zwana „sytuacją śmierci” dowodzi to jak cynicznym dziełem jest traktat Sun Tsu.

Sztuka wojny dokonuje analizy hipotetycznych charakterów wodza pod względem słabych stron, które mogą doprowadzić do klęski całej armii: „ Pragnący chwalebnie zginąć – łatwo może zostać zabity. Chcący przeżyć za wszelką cenę – może szybko dostać się do niewoli. Surowy i porywczy – bez trudu da się sprowokować oszczerstwami [do nierozważnej walki]. Miłujący głęboko lud – może z łatwością znaleźć się w trudnym położeniu [w obliczu śmierci i cierpień]. Według Sun Tsu wódz dowodzący armią powinien mieć pełną autonomię pod względem podejmowania decyzji, nawet od rozkazów Cesarza, – jeśli ich decyzje są sprzeczne, wódz powinien zaufać własnej intuicji.

Dla zdobywania cennych informacji nieodzowna jest trafna interpretacja obserwowanych zdarzeń. Sztuka wojny zawiera kilkadziesiąt wskazówek służących do wydobywania znaczeń z sytuacji np.:, „Jeżeli [żołnierze, którzy] idą czerpać wodę, najpierw sami piją, znaczy to, że [wojskom] doskwiera jej niedostatek. Kiedy pył wznosi się tworząc wysokie słupy, nadjeżdżają wozy bojowe. Jeżeli kładzie się nisko i szeroko tuż nad ziemią, nadciąga piechota. Jeżeli nieregularne smugi pyłu pojawiają się w różnych kierunkach, wróg zbiera drewno na opał”.

Wydawałoby się, że zjawisko jakim jest wojna, charakteryzuje się uniwersalizmem w skali globalnej, zarówno pod względem pozycji, jakie zajmuje w kulturze, powodów, które decydują o jej rozpoczęciu oraz sposobów, w jaki się ją rozgrywa, a jedyną zmienną na przestrzeni wieków i państw, jest dynamika rozwoju militarnej techniki, wytwarzającej coraz bardziej śmiercionośne narzędzia zagłady. Okazuje się, że zagadnienie wojny wykracza poza obszar politycznych ambicji i darwinowskiej walki o byt, a geneza i sposób postrzegania tego zjawiska zależny jest od ontologicznego paradygmatu, stanowiącego fundament danej kultury. Paradygmat, leżący u podstaw cywilizacji Wschodu, w tym i Chin, głoszący kosmiczną harmonię, diametralnie różni się od antagonistycznego w swej treści wzorca zachodniego. Zatem, my Europejczycy jesteśmy od zarania dziejów barbarzyńcami, zwłaszcza w zestawieniu z narodami Wschodu. To barbarzyństwo i oddawanie czci wojennemu sacrum, najsilniej ukazały hekatomby dwóch światowych wojen, rozpętanych na zachodniej ziemi. Dopiero po ich zakończeniu i nadejściu groźby nuklearnej zagłady, którą, prawdopodobnie, przyniósłby trzeci konflikt tego zasięgu, narody Europy opamiętały się, rozumiejąc, że pokój jest fundamentalną wartością, a wojna to niebezpieczny anachronizm. Swoistym triumfem subtelnej mądrości Wschodu, zawartej w Księdze Mistrza SUN ZI, nad zachodnim sposobem myślenia, było zastosowanie (po raz pierwszy) zasad Sztuki Wojny przez stronę amerykańską, w konflikcie w Zatoce Perskiej w 1992r. Wypada jedynie żałować, że nie był to triumf ostateczny.

Bibliografia:

Księga Mistrza Suna SUNZI. 孫 子. Studia o klasycznej chińskiej myśli strategicznej oraz przekład traktatu z języka chińskiego z objaśnieniami. Krzysztof Gawlikowski ISP PAN  [www.isppan.waw.pl/subpage/cbap/sunzi/‎]

[1] K. Gawlikowski, Księga Mistrza Suna SUNZI. . Studia o klasycznej chińskiej myśli strategicznej oraz przekład traktatu z języka chińskiego z objaśnieniami, [www.isppan.waw.pl/subpage/cbap/sunzi/‎], Wprowadzenie s. 15.

[2] Ibidem, s. 16.

[3] Ibidem, s. 17.

[4] Ibidem, Rozdz. III, s. 44.