Malwina Sikora

O Niekocie i innych pozycjach filozoficznych dla niefilozofów

Filozofia jako nauka blednie. Wprawdzie kiedyś także nie była zbyt popularna, to jednak za to była elitarna. Na studia w ogóle ciężko było się dostać, zwyciężali i studiowali tylko najbardziej wytrwali, uparci i inteligentni. Dzisiaj tylko najbardziej wytrwali. W czasie, kiedy studiowanie stało się tak popularne i łatwo dostępne, filozofia utraciła swój prestiż. Jest niepraktyczna, brak jej przełożenia na potrzeby dzisiejszego rynku pracy w Polsce, a przez swą ogólnodostępność – lekceważona. Wynika to z dwojakiego podejścia. Pierwsze, to ludzie na myśl o filozofie wyobrażają sobie jegomościa siedzącego na ławce w pozie myśliciela, rzeźby Auguste Rodina. I tak siedzi. I siedzi. I nic nie robi, obibok jeden. A pieniądze to by chciał, a podatki to kto odprowadzi? Więc od razu jest taki filozof klasyfikowany jako  nieprzynoszący pożytku społeczeństwu, przez brak dochodu finansowego. Bo aby dostać pieniądze, trzeba na nie zarobić. Wyrobić. Coś uczynić, a nie siedzieć i myśleć. Drugie podejście wynika ze strachu, ponieważ wszyscy wiedzą, że filozof MYŚLI. A ktoś, kto myśli, jest potencjalnie niebezpieczny, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to ktoś inny ma myśleć za masy. Strach wynika również stąd, iż filozofia jawi się jako coś bardzo ciężkiego, abstrakcyjnego, można by rzec, że nawet oderwanego od zwykłego, prostego człowieka. Filozof kontemplujący życie wydaje się być kimś zupełnie innym niż szary obywatel.
Oczywistym jest również rażący brak etyki w szkołach. Jej obecność w programach nauczania byłaby przejawem praktycznego aspektu filozofii. Negatywnie również zachowują się w tym wypadku nauczyciele akademiccy, którzy tkwią w swoich ciasnych, naukowych światach, nie zdając sobie sprawy, że są gatunkiem na wymarciu. Nie chcą nawet próbować uratować sytuacji, oprócz przekazania odpowiedzialności na innych, polecając, aby coś wymyślili. Oni są stworzeni do innych ról. A jeśli nawet budzą się ze swojego filozoficznego letargu i kierowani poczuciem obowiązku próbują walczyć o lepszą pozycję swojej nauki-matki, idą i przemawiają do ludzi, że filozofia jest potrzebna. Jest mądra. Że to życie, i biorą się za wymienianie ludzi, którzy osiągnęli sukces po kursie filozofii. Często są to przedstawiciele innych krajów, a przecież wiadomo, że za odnoszonymi przez nich sukcesami stoi inny system edukacji. Ale swoją powinność przedstawiciel Sofii zrobił, można odfajkować i wrócić do swojej przystani, w której ponownie odda się filozof rozmyślaniu nad sensem budowania zdania zgodnie z zasadą Demokryta…

Zawsze można pozwolić na taki stan. Dać zginąć filozofii śmiercią naturalną, przez brak zainteresowania jej kontynuowaniem. Nie rozszczepiać jej na mnóstwo form, nie mutować sztucznie, by mogła wpasować się w kanony światów. Można ją zostawić tak szlachetną, jak od zawsze była i liczyć, że obroni się sama, a jeśli nie, to umrze czysta, nieskalana, niezbrukana deformacją dla zubożonych intelektualnie mas.

Problem ten jest ciekawym zadaniem dla etyków. Ja wychodzę z założenia, że jednak warto ulepić pojęcie filozofii na nowo, ale na potrzeby rozpowszechniania jej wśród ludzi, którzy się nią nie zajmują. Ma to być najatrakcyjniejsza forma filozofii, jej piękno i ogrom zagadnień, jakie w sobie nosi. Chciałoby się napisać również, że ogrom praktycznych możliwości, jakie niesie, jednak, w moim mniemaniu, nie można z niej zrobić pracy na etat – 8 godzin filozofii i do domu, 21 dni urlopu od filozofii w roku, wpłata na konto bankowe za filozofowanie 10-tego każdego miesiąca. Dążyłabym do zaprezentowania filozofii jako stylu życia, który powinien osiągnąć każdy człowiek, z racji tego, że jest istotą rozumną, empatyczną i zbudowaną z podstaw, którymi są pytania na temat życia.

Filozofowie akademiccy obawiają się tego, że w takim wypadku, filozofia uległaby spłyceniu, tak ogromnemu zubożeniu, że twór pokraczny ten, nie godzien byłby nazywaniem filozofią. Z jednej strony należy wyjść do ludzi z prostym językiem, aby dotrzeć jak najdalej. Z drugiej strony mamy pisarza Paulo Coelho. Prostota przekazywanych przez niego pseudofilozoficznych zdań („Wszystko się psuje, a to, co się nie psuje, jest bezużyteczne[1]”) jest na granicy prostactwa, co wytykają mu krytycy literaccy, a w szeregach większości filozofów nawet nie jest komentowany, niegodzien uwagi. Zastanawiającym jest jednak jego sukces komercyjny, który pokazuje, że ludzie są spragnieni odpowiedzi na fundamentalne pytania typu: jak żyć, czym jest życie, dlaczego się boję, po co to robię, czy to ma sens.

Dlatego pragnę przedstawić kilka przykładów polskich, jak i zagranicznych autorów ciekawych pozycji filozoficznych. Nie zawsze prostych, czasem skomplikowanych, ale bardzo twórczych, inspirujących, i co najważniejsze, pobudzających do myślenia. Wiele z nich może rozpalić w człowieku ciekawość, która jest tak potrzebna do filozofowania.

Przykładami dzieł filozoficznych dla szerszej publiczności niż specjaliści może być wiele innych, ważnych i monumentalnych dzieł literackich, filmowych, jak na przykład książki niezłomnego Umberto Eco, albo dzieła Witolda Gombrowicza (przy czym Ferdydurke mogłoby posłużyć za antyprzykład zaznajamiania młodych umysłów z filozofią na płaszczyźnie konieczności, tj. jako obowiązkowa lektura każdego ucznia szkoły ponadgimnazjalnej; ufam, że autor nie chciałby, aby jego książki były pozycjami do odbębnienia w sztywnym systemie edukacji, w którym króluje święty klucz właściwego rozumowania). Co ciekawe, Cierpienia Młodego Wertera Goethego również mogą być antyprzykładem z tych samych powodów. Dodatkowo nie pokazuje się, nie wydobywa się z tego dzieła całego jego potencjały, który mógłby świadczyć o praktyczności filozofii jako dzieło poruszające problemy egzystencjalne. Albo główny bohater, Werter, jako klasyczny przykład osoby chorej na depresję, co w dzisiejszych czasach nie jest ludziom obce.

Ja jednak pragnę skupić się na trzech innych przykładach, mniej popularnych, i, w moim przekonaniu, bardziej klarownych, w łatwiejszej do przyswojenie formie przez wszystkich ludzi.

Pierwszym z nich jest książka Świat Zofii norweskiego nauczyciela filozofii Josteina Gaardera. Wydana w 1991 roku, do tej pory na całym świecie sprzedano ją w 30 milionach egzemplarzy[2]. Pierwotnie była pisana tylko dla dzieci autora, aby wprowadzić je w świat filozofii. Wyszło jednak tak, że ogromne rzesze młodzieży i dorosłych wczytywały się w ponad 500-stronnicową książkę o przygodach Zofii z przedstawicielami europejskiej filozofii. Dzieło grube, bogate w streszczenia myśli najważniejszych przedstawicieli filozofii z naszego kontynentu, dodatkowo zabarwiona relacjami pomiędzy 14-letnią Zosią a jej nauczycielem, Albertem. Powieść Gaardera należy czytać stopniowo, odkładać na chwilę, ponieważ możliwy jest atak przemyśleń nad tak zawiłymi kwestiami filozoficznymi. Zgodnie z opinią czytelników wyrażoną na stronie internetowej poświęconej książkom Lubimy Czytać[3], powieść ta jest przeznaczona dla miłośników filozofii, dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z tą dziedziną. Co zaskakujące, niewiele jest komentarzy, iż książka jest nudna i ktoś nie doczytał jej do końca. Osobiście byłam zaskoczona tak dużą ilością pozytywnych opinii. Wiele osób pisało również, że pozycja ta podniosła ich umiejętności intelektualne przydatne w różnych przedmiotach szkolnych, pozwoliła wygrywać konkursy, oraz tworzyć ciekawe wypracowania, opowiadania, eseje.

Drugim przykładem pozycji filozoficznej dla ludzi nie zaznajomionych z filozofią jest książka Niekot i inne bajki filozoficzne autorstwa Agaty Maciągowskiej. Jak sama nazwa wskazuje, jest to zbiór bajek głównie o zabarwieniu filozoficznym. Autorka wszystkie opowiastki stworzyła sama, okraszając je dodatkowo rysunkami[4]. Skończyła filozofię na Uniwersytecie Gdańskim i początkowo bajki pisała dla siebie, potem dla znajomych i przyjaciół, rodziny, a następnie zaczęła czytać je na zajęciach z dziećmi ze szkoły podstawowej. Ku zdziwieniu pisarki, dzieci żywo reagowały na każdą bajkę, chętnie interpretowały treści zawarte w niej, bo, jak autorka sama zaznacza, bajki filozoficzne mają to do siebie, że choć tekst dobiegł końca, ich przygoda dopiero się rozpoczyna. Bajki te charakteryzują się krótkim tekstem – nie ma czasu nawet się znudzić, a każde słowo sprawia, że na samym końcu czytelnik wpada w mocną zadumę. Opowiastki mogą być naszpikowane symbolami, ale wszystko zależy od czytającego. Na przykład bajka pod tytułem „Miejsce”, która brzmi:

Drogi do nikąd zbiegają się w jednym punkcie. Rośnie tam wierzba płacząca złotymi liśćmi. Pod jej parasolem, na ławeczce siedzi Kobieta. Niemłoda. Niestara. Zagląda każdemu przybyszowi w oczy i uświadamia mu, że nigdzie nie doszedł.[5]

W żadnym wypadku nie mianuję siebie jedynym słusznym interpretatorem owej bajki, mogę przedstawić tylko swoje przemyślenia. W moim mniemaniu drogi zmierzające donikąd to życie każdego z nas – zawsze za czymś się pędzi. Wierzba ze złotymi liśćmi to pieniądze. Kobieta może być sumieniem, lub po prostu kimś, kto tam jest. I gdy człowiek przejdzie taką drogę, wie, że doszedł donikąd, czuje to. Jednak kiedy jeszcze się słyszy ów fakt, elektryzuje ta świadomość mocniej. Usłyszeć, że doszło się do nicości jest gorsze, niż mieć niewyraźne przeczucie.

To jednak moja interpretacja, na pewno inaczej będzie o tym myślał drugi człowiek, a jeszcze inaczej dzieci. Bajki te mają podobny wydźwięk, mówią o nieistniejących rzeczach, o dążeniu do obranego celu, spełnianiu własnych marzeń, które na końcu okazywały się nie tym, czego się spodziewano. Nie ma tutaj szczęśliwych zakończeń, ale nie ma też smutnych – są tylko te prawdziwe, to, co spotyka się na co dzień, a o czym zapomina, lub nie zawraca uwagi.

Na przykład kolejna bajka, pod tytułem „O pewnym oświeceniu”:

Kiedyś, gdzieś spadł deszcz. Zrobiła się Kałuża. Przejrzała się w niej mrówka.
„Jestem wielka” – pomyślała Kałuża.
Przejrzał się w niej bażant.
„Jestem piękna” – zachwyciła się Kałuża.
Przejrzał się w niej stary człowiek.
„Jestem mądra” – zadumała się Kałuża.
Przejrzało się w niej słońce.
„Jestem oświecona” – westchnęła Kałuża. I wyschła.
[6]

Jest to obraz tego, że zdobyta wiedza na pewien temat zamyka sprawę, człowiek już nie musi dążyć, pytać. Nie ma konieczności zabiegania o odpowiedź na dane pytanie, wyeliminowano potrzebę dążenia. Zostaje czasem pustka.

Przykład bajek Maciągowskiej pokazuje, jak filozofia może służyć do interpretowania zwykłej rzeczywistości. Jest także dowodem na to, że każdy może zrozumieć taki tekst i mieć swoje własne refleksje.
Trzecią pozycją jest krótki filmik animowany Katedra[7] autorstwa Tomasza Bagińskiego. Dzieło zostało stworzone w 2002 roku, od początku do końca przez jednego człowieka, którym był Bagiński. Filmik trwa ponad 6 minut i jest dziełem komputerowym na miarę tamtych czasów. Został doceniony i nominowany do Oscara, jednak przegrał z krótką amerykańską bajeczką, co wywołało falę sprzeciwów. Katedra była inspirowana opowiadaniem science fiction o tym samym tytule pióra Jacka Dukaja, z wykształcenia filozofa. Autor animacji nie zawarł w niej wszystkiego, co zawiera opowiadanie, jednak udało mu się zbudować przekaz na tyle tajemniczy, że pozwalający na liczne interpretacje. Obraz przedstawia pielgrzyma, który ląduje na planecie z monumentalną katedrą. Wchodzi do środka, mija kolumny złożone z ludzkich twarzy, które najwidoczniej śpią, oraz dochodzi do krańca planety. Po chwili dosłownie wrasta w ziemię, tworząc kolejny filar katedry.

Tak w skrócie można przedstawić fabułę filmiku. Przybliżając jednak osobę Jacka Dukaja, należy wspomnieć, iż jest on pisarzem płodnym, a książki jego liczą sobie po 1000 stron. Rozmiłowany w science fiction, polityce i filozofii analitycznej z domieszką logiki, nie oszczędza tym swoich bohaterów, i można przebrnąć strony dialogów na temat poprawnego zastosowania słowa, albo błędów w filozofii poszczególnych myślicieli. Ważnym jest, że autor łączy filozofię z fantastyką i psychologią człowieka. W Polsce i za granicą Dukaj jest cenionym pisarzem, a ów filmik inspirowany jego dziełem może być dowodem na wielką wartość jego powieści.

Ilustracja Agata Maciągowska

Ilustracja Agata Maciągowska

Zarówno animacja Katedra, jak bajki Maciągowskiej nie mają jednej odpowiedzi ani interpretacji. Wiele widzów kąśliwie zaznacza, że to był powód przegranej walki Katedry o Oscara z prostą bajką, film Bagińskiego wymagał zaangażowania umysłowego widzów, nie dawał prostych, klarownych odpowiedzi[8]. Interpretuje się postać pielgrzyma jako kogoś, kto usilnie szukając odpowiedzi na życiowe pytania, dostaje to co chciał w bardzo brutalny sposób. W mojej interpretacji pielgrzym dostał taką odpowiedź – każdy z nas jest częścią świata, co pokazało wrośnięcie bohatera w katedrę.

Wielość interpretacji sprawia, że można prowadzić żywą dyskusję na ten temat. Wartość Katedry została na tyle doceniona, iż spotkałam się z tym, że jest omawiana i klasyfikowana w czasie lekcji w szkołach gimnazjalnych. Ale ponownie wkracza tutaj sztywne szkolnictwo i zamiłowanie do jednych, kluczowych odpowiedzi, gdyż nauczyciele wymagają od uczniów konkretnych, wcześniej wysnutych odpowiedzi, nie pozostawiając nic dla wolnego umysłu[9].

Powyższe przykłady miały na celu pokazanie, iż filozofię można uprawiać na wiele sposobów. Można, a nawet należy, przekazywać ją, wykorzystując zarówno takie treści jak i formy, aby trafić do jak największej ilości ludzi. Współcześnie przykład filmu krótkometrażowego jest najbliższy ideałowi przekazu. Tak samo bajki filozoficzne, które składają się z kilku zdań, oraz, słowami Emila Ciorana: „biją w twarz”, tak jak aforyzmy, które ów filozof uprawiał. Otrzeźwiają zdrętwiałe od szarej codzienności umysły. A przytoczone wyżej przykłady są dowodem, że taka filozofia wcale nie musi być sprowadzona do prostoty, aby do ludzi prostych trafić.


[1] Paulo Coelho, Całkowita Samotność, http://pl.wikiquote.org/wiki/Paulo_Coelho , 18.01.2014.

[2] Jostein Gaarder, Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Jostein_Gaarder 19.01.2014.

[3] LubimyCzytac.pl, http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52438/swiat-zofii 19.01.2014.

[4] http://www.becreative.net.pl/pl/portfolio/61-bajki-filozoficzne.html.

[5] Agata Maciągowska, Niekot i inne bajki filozoficzne, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2006, str. 19.

[6] Tamże, str. 35

[7] Katedra http://www.youtube.com/watch?v=tPROKr2EfpM

[8] Katedra filmweb.pl http://www.filmweb.pl/Katedra.

[9] http://zadane.pl/zadanie/3066644.