Wszyscy jesteśmy hipokrytami

Poszukując fundamentów moralności Grzegorz Francuz poprowadził słuchaczy ścieżką wyznaczoną przez psychologa społecznego Jonathana Haidta. Wprawdzie, jak zaznaczył prelegent, psychologowie nie wiedzą więcej niż filozofowie, ale opierają swoje tezy na badaniach i w związku z tym wydaje się, że są one bardziej naukowe. Haidt uważa, że w naszych działaniach jesteśmy determinowani przez potężną siłę jaką tworzą nasze pierwotne irracjonalne popędy masywne i ogromne jak słoń. Nasz rozum jest jak jeździec, któremu się wydaje, że kieruje słoniem. W istocie jest na odwrót, to słoń prowadzi jeźdźca. W praktyce wygląda to w ten sposób, że najpierw działamy, potem znajdujmy uzasadnienia. Rozum służy nam do racjonalizacji naszych działań, jest adwokatem słonia. Haidt wyróżnił kilka uwarunkowanych ewolucyjnie reakcji, na których ukształtowały się nasze zachowania moralne. Jesteśmy wrażliwi na krzywdę słabszych, chcemy się nimi opiekować i ich bronić, stąd wzięła się troska. Oczekujemy od innych, że docenią naszą życzliwość i odwdzięczą się nam za nią, stąd narodziła się sprawiedliwość. Rozumiemy potrzebę zachowań sprzyjających utrzymaniu dobra całości – wspólnoty, grupy – a nie tylko egoistycznego interesu własnego, stąd pochodzi lojalność. Na podobnym gruncie wyrosły autorytet i świętość. Haidt wykazał, że społeczeństwa prawicowe, konserwatywne, przywiązują większą wagę do autorytetu, świętości oraz lojalności, podczas gdy społeczeństwa liberalne są nakierowane na troskę o drugiego człowieka i sprawiedliwość społeczną. Z takiego postawienia kwestii filarów moralności wynika, że jest ona związana zarówno z kręgiem kulturowym jak i orientacją polityczną. Uniemożliwia to mówienie o moralności jako czymś uniwersalnym.

Stanisław Kijaczko szukał fundamentów moralności w zupełnie odmienny sposób, wychodząc od pojęcia Dobra i intuicji z tym związanych. Odwoływał się do dyskusji Sokratesa z Trazymachem przedstawionej przez Platona w dialogu Państwo. Trazymach utrzymywał, że sprawiedliwość jest interesem rządzącego. A zatem tym, co mocniejszy narzuca słabszym. Tymczasem, jak argumentował Sokrates, w pojęciu sprawiedliwości zawarte jest coś wręcz przeciwnego – troska o słabszych, branie pod uwagę ich interesów. W tym sensie już od starożytności wskazywano na ten aspekt Dobra, w którym zawarta jest obrona krzywdzonych i słabych. Wszyscy jej potrzebujemy, bo wszyscy, jak stwierdził Stanisław Kijaczko, „jesteśmy górnikami”. Ten retoryczny zwrot odnosił się nie tylko do konkretnej sytuacji politycznej – strajku górników. Wyrażał się w nim także żal za zanikaniem tradycyjnego i solidnego etosu, z jakim mamy do czynienia na Śląsku. Moralność związana jest ze sposobami odnoszenia się do Dobra, choć nie wiemy, czy jest ono jedynie ideą zrodzoną w naszych głowach, czy też czymś, co źródłowo jest nam znane, ponieważ jako takie leży u podstaw naszego rozpoznawania tego, co dobre w świecie. Moralność łączy się z powinnością, dlatego nie można jej wyprowadzić, z tego, co jest.

Dwa sposoby poszukiwania podstaw moralności przedstawione przez prelegentów znalazły swoje dopełnienie w dyskusji, w której wzięli udział słuchacze. Zwracano w niej uwagę, że prostym kryterium moralności może być to, czy swoim dzianiem krzywdzimy innych czy też nie. Chodzi o to, by być człowiekiem. Jedna z uczestniczek dyskusji zaskoczyła wszystkich siłą i ekspresją swojej wypowiedzi, stając po stronie naszych mniejszych braci, których bez zmrużenia oka wciąż krzywdzimy, zjadając ich „z kosteczkami i kopytami”. W jej glosie pojawiła się prawdziwa rozpacz z powodu strasznego losu zwierząt, jaki im gotujemy, my ludzie. Na koniec ta szczególna dyskutantka oskarżyła wszystkich nas zgromadzonych na sali o hipokryzję, bo rozmawiamy o moralności a nie zmieniamy naszych nawyków żywieniowych. W ten sposób do popularnego ostatnio hasła: „Je suis Charlie”, rozszerzonego przez Stanisława Kijaczkę o hasło: „Wszyscy jesteśmy górnikami” doszło jeszcze i to: „Wszyscy jesteśmy hipokrytami”, którym Grzegorz Francuz spuentował spotkanie.

Iwona Alechnowicz-Skrzypek